Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódnica. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą spódnica. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 października 2019

Kwiecista spódnica w kontrafałdy


Zastanawiałam się, co uszyć z kawałka tkaniny barbie marchiano wyjętego z mojej przepastnej "przydasiowej szafy". Barbie to wprawdzie tkanina syntetyczna, ale bardzo miła w dotyku, dość mięsista, lejąca i nieprześwitująca. Nie gniecie się, a dzięki niewielkiemu dodatkowi elastanu bardzo ładnie się układa. Na letnią sukienkę raczej się nie nadaje, postanowiłam więc uszyć z niej spódnicę układaną w kontrafałdy, taką w sam raz na chłodniejsze dni.

sobota, 21 września 2019

Długa spódnica z szarfą - jak uszyłam bez wykroju?



Na pożegnanie lata uszyłam sobie długą spódnicę z pięknej tkaniny w liście palmy bananowej.

Tkaninę kupiłam na Aliexpress, według opisu sprzedawcy miała to być bawełna, jednak z całą pewnością posiada sporą domieszkę sztucznego włókna. Nie przeszkadza mi to specjalnie, bo przynajmniej spódnica nie gniecie się zbyt mocno.

niedziela, 14 lipca 2019

Letnia "sukienka" dwuczęściowa


Z pięknej wiskozy z kwiecistą bortą z jednej strony uszyłam sobie dwuczęściową sukienkę na lato.  Miałam tylko 1,5 m o szerokości 150 cm, czyli kwadrat z pięknym szlakiem na jednym boku.

środa, 20 czerwca 2018

Spódnica bez wykroju w kontrafałdy


W poprzednim poście wspominałam, że potrzebuję letnich ciuchów. Zrobiłam więc przegląd "zachomikowanych" w szafie tkanin i wyciągnęłam tylko te, z których w najbliższym czasie zamierzam sobie coś uszyć.

Tym razem wybrałam kwiecistą bawełnę ze splotem satynowym, idealną wręcz na lato. Tkanina miała wzorzysty raport po obu stronach, środek był biały.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Żakardowa spódnica z kontrafałdami

spódnica w kontrafałdy na karczku z Burdy

Dziś padło na cieplutki żakard z domieszką wełny. Wyłowiłam z mojej szafy z "przydasiami" nieduży kawałek właśnie takiej tkaniny w kolorze popielu i granatu. Żakard jest tkaniną dwustronną - z jednej strony tło było popielate a kwiaty granatowe, z drugiej strony odwrotnie - popielate kwiaty na granatowym tle. Ja wybrałam tę drugą stronę :)

sobota, 12 września 2015

sobota, 14 lutego 2015

wtorek, 24 czerwca 2014

Letnia spódnica w grochy :)

Uszyłam sobie letnią spódniczkę z bawełnianego płócienka w grochy. Uwielbiam grochy w każdej postaci - małe i duże. Tu mam małe, średnie i duże - wszystkie razem :)



niedziela, 13 października 2013

Spódnica "skubana"

Podczas ostatniego przeglądu szafki z zapasami tkanin znalazłam prawie metrowy kawałek czegoś, co sprzedawca nazwał sztuczną skórą odzieżową.  Tkanina z wierzchu rzeczywiście przypomina gładką skórę, z lewej strony ma warstwę dżerseju. Postanowiłam uszyć sobie z tego spódniczkę na karczku z zakładkami.

Tak wygląda gotowa spódnica:



poniedziałek, 23 września 2013

Spódnica bardzo łatwa do uszycia


Uszyłam sobie spódniczkę. Bardzo łatwą do uszycia - może nie najłatwiejszą (bo do takich zaliczam spódnice na gumce), ale na tyle prostą, że nawet osoby bardzo początkujące sobie z nią poradzą :)


czwartek, 15 sierpnia 2013

Dżersejowa maxi spódnica i "resztkowy" top

Pozazdrościłam Bogaczce świetnej falbaniastej spódnicy, którą uszyła sobie z szarej melanżowej dzianiny dresowej.  Przekopałam więc półki w mojej szafie z zachomikowanymi zapasami tkanin, szukając jakiegoś sporego kawałka dżerseju, najlepiej gładkiego. W moje ręce wpadł czekoladowy dżersej w ilości 2mb. :)

Niestety, mimo moich szczerych chęci, w żaden sposób nie udało mi się wykroić z tego kawałka takiej falbaniastej spódnicy jak "falbala" Bogaczki. Uszyłam więc taką spódnicę maxi, na jaką mi dżerseju wystarczyło:



środa, 17 lipca 2013

Trzy spódnice maxi na letnie upały

Uff, jak gorąco! Lato w pełni, żar się z nieba leje. Można się ratować puszczając w ruch wentylator, popijając np. wodę z cytryną i miętą (moja ulubiona), można popluskać się w wodzie (no niestety to trudne w pracy), można... uszyć sobie długą zamaszystą spódnicę, która wbrew pozorom chłodzi doskonale :) Albo najlepiej od razu trzy takie maxi spódnice :)))


Na przykład taką:



piątek, 10 maja 2013

Ja nie mam co na siebie włożyć!

"Ja nie mam co na siebie włożyć,
To skandal, niesłychany krach.
No spróbuj mą szafę otworzyć,
Sto sukien, a każda jak łach!"


Tak śpiewała dawno temu Zula Pogorzelska...
 
Ja nie mam co na siebie włożyć,
To skandal, niesłychany krach.
No spróbuj mą szafę otworzyć,
Sto sukien, a każda jak łach !tekst poezja-spiewana.pl
W mojej szafie próżno szukać stu sukien, a te nieliczne które mam, są nawet w niezłym stanie :) Ale tak mi się jakoś skojarzyło, bo ten pierwszy wers doskonale oddaje stan faktyczny - jakoś urosłam przez zimę, albo może używam złego proszku do prania, bo moje ciuchy (a w szczególności spódnice) dziwnie się skurczyły. I rzeczywiście nie mam co na siebie włożyć.

No a że w czymś chodzić trzeba, to siadłam do maszyny i... oto efekty:

Spódnica w kontrafałdy z granatowej tkaniny o nieodgadnionym składzie, ale za to w moje ukochane groszki.



piątek, 26 października 2012

Chciałam uszyć sukienkę...

... ale skończyło się na tym, że uszyłam spódniczkę. O taką :)


Kupiłam kiedyś spory kawałek drukowanej dzianiny - coś w rodzaju punto, ale trochę grubszej. Pomyślałam, że uszyję sobie z niej cieplejszą sukienkę, taką, żebym mogła pod nią założyć jakąś bluzeczkę, czy cienki sweterek - sukienkę w sam raz na jesień. 
 
 

wtorek, 4 września 2012

Letnia spódnica i bluzka bez wykroju

Ostatnie dwa tygodnie spędziłam na Mazurach, wykorzystując zasłużony urlop :) Pakując się na wyjazd stwierdziłam, że brakuje mi długiej, szerokiej spódnicy i jakiejś lekkiej bawełnianej bluzki, pasującej do wszystkiego. No więc usiadłam do maszyny i w jeden wieczór uszyłam oba ciuszki. Ale o tym później...

Podczas urlopu odwiedziłam wiele ciekawych miejsc, przede wszystkim Krutyń, który był "bazą wypadową" do innych miejscowości. Zaliczyłam spływ rzeką Krutynią, odwiedziłam Rezerwat Zakręt, podziwiając jeziorko z pływającymi wysepkami i "Zakochaną Parę" - ok. 160-letni dąb obejmujący swoimi konarami ok. 250-letnią sosnę. Zwiedziłam też Muzeum Przyrodnicze w Krutyniu, gdzie wystawione są  wypchane ptaki i zwierzęta, głównie takie, które zginęły na drogach albo od linii energetycznych. Zwierzęta są przepięknie spreparowane, wyglądają jak żywe.

Byłam w Kosewie Górnym słynącym z hodowli jeleniowatych; po tej wizycie już wiem czym się różnią rogi od poroża i już na pewno nie będę na wszystko mówiła sarenka :) 

W Kadzidłowie, w Parku Dzikich Zwierząt miałam okazję zobaczyć po raz pierwszy na żywo wilki, rysie, żbiki, łosią rodzinę, w której kilka miesięcy temu  przyszły na świat bliźnięta. Poza tym całe mnóstwo innych zwierząt i ciekawych ptaków.

Zwiedziłam wreszcie słynne muzeum w Leśniczówce w Praniu, w której przebywał i tworzył K.I.Gałczyński, w Muzeum Polskiej Sztuki Ludowej w Pieckach podziwiałam niesamowitą ilość glinianych figurek i płaskorzeźb stworzonych głównie przez jedną artystkę - Panią Władysławę Prucnal oraz rzeźby w drewnie i malarstwo, także na szkle innych twórców ludowych.

Byłam w Rezerwacie Łuknajno, odwiedziłam też Strzałowo, w którym między innymi znajduje się karmowisko zwierząt z kamerami, które umożliwiają podglądanie zwierząt na żywo. Przez całą wiosnę obserwowałam przez internet stadko dzików, które wieczorami pożywiało się w tej leśnej stołówce :) 

Z ogromnym zainteresowaniem zwiedziłam średniowieczną osadę Galindia w miejscowości Iznota, pełną wspaniałych rzeźb w drewnie i kamieniu.

Mikołajki przywitały mnie lasem masztów żaglówek, wśród "pojazdów pływających" zauważyłam ciekawe rowery wodne w kształcie samochodzików. Niestety w tym roku nie udało mi się zjeść słynnych gofrów z jagodami - po prostu sezon na jagody już się skończył :( Ale za to wędzona sielawa była po prostu genialnie pyszna :)))

Wróciłam pełna wrażeń, bogatsza o jakieś 1500 zdjęć :) Właśnie trwa ich ostra selekcja, szkoda mi każdego usuwanego zdjęcia, ale przecież nie ma sensu przechowywanie takiej ilości...

Przedstawiam tylko migawki z miejsc, które odwiedziłam:
 
 
Nad rzeką Krutynią



niedziela, 20 maja 2012

Trzy spódnice z jednego wykroju Burdy

W marcowej Burdzie z 2006 roku znalazłam wykrój na spódnicę, którą szyje się po prostu błyskawicznie (oczywiście jeżeli nie trzeba nanosić poprawek). 


Uwielbiam wykroje z Burdy właśnie dlatego, że pasują do mojej figury idealnie. Po prostu kroję tkaninę zgodnie z przygotowanym wcześniej wykrojem, zszywam... i gotowe :) Jeszcze mi się nie zdarzyło, żebym musiała coś poprawiać.