sobota, 25 lutego 2017

Szydełkowy dywan ze sznurka nowosolskiego

Wczoraj udało mi się skończyć dywan do sypialni. Pierwotnie zamierzałam zrobić okrągły dywan, później jednak doszłam do wniosku, że bardziej będzie tam pasował dywan owalny. Cztery popołudnia spędzone z szydełkiem... i oto jest :)



Pierwsze próby zrobienia dywanu podjęłam jeszcze w grudniu zeszłego roku, kiedy to kupiłam na próbę  kilogram nowosolskiego sznurka o grubości 3mm i szydełko nr 6. Powstał wtedy niewielki dywanik, który ostatecznie znalazł swoje miejsce w łazience. Jestem z niego bardzo zadowolona, piorę dywanik raz w tygodniu w pralce i cały czas wygląda jak nowy :)


Wiedząc już mniej więcej jak duży dywan chcę zrobić i jaka jest wydajność sznurka, zaopatrzyłam się w 3 kilogramowe szpule nowosolskiego sznurka 3mm w kolorze beżowym.

Korzystałam ze schematu na okrągły dywan z tej strony i świetnego tutorialu na bardzo podobny, ale owalny dywan. Tu znajdziecie część I i część II tego tutorialu z mnóstwem zdjęć pokazujących krok po kroku jak wykonać każde okrążenie dywanu. Można również skorzystać z filmu na youtube. 



Ponieważ na początku nie trzymałam się bardzo dokładnie wzoru i pierwszy rząd bąbelków zrobiłam wcześniej niż powinnam (pominęłam kilka okrążeń), dopiero po pewnym czasie zorientowałam się, że miałam za mało półsłupków w momencie, w którym zaczęłam robić duże łuki. Przy drugim rzędzie bąbelków zauważyłam, że mam 25 dużych łuków zamiast 26. Stwierdziłam jednak, że ta drobna asymetria nie rzuca się zbytnio w oczy, więc zostawię tak, jak jest. 


Podczas robienia dywanu nauczyłam się kilku splotów, o których dotąd nie miałam pojęcia, na przykład kukurydza (czyli bąbelki), słupki wkłuwane od tyłu robótki, albo potrójne słupki wkłuwane kilka rzędów niżej, które dają świetny efekt promyczków wychodzących z bąbelków.






Gotowy dywan ma 114 cm szerokości i 148 cm długości. Do jego wykonania zużyłam 2,85kg sznurka nowosolskiego o grubości 3mm, czyli około 1.140 metrów. Dywan robiłam szydełkiem nr 6 przez 4 popołudnia (jakieś 15 godzin), co wydaje mi się całkiem przyzwoitym czasem biorąc pod uwagę fakt, że mam bardzo małe doświadczenie w szydełkowaniu, niektórych splotów w ogóle nie znałam i uczyłam się metodą prób i błędów - czyli robienia i prucia - aż do uzyskania zadowalającego efektu ;)
 

Ostatecznie dywan zgodnie z planem trafił do sypialni. I chociaż obawiałam się, że będzie się ślizgał po panelach, to nic takiego się nie dzieje. Dywan jest na tyle ciężki i duży, że nie przemieszcza się w sposób niekontrolowany.




Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 22 grudnia 2016

Świąteczna strucla makowa - sprawdzony przepis

Co roku piekę świąteczne strucle makowe według przepisu, który jest w mojej rodzinie od wielu lat. Strucle w niczym nie przypominają sklepowego makowca, nie są takie piękne - równiutkie, okrąglutkie... Ale mają tę zaletę, że są miękkie, wilgotne, pełne słodkiej pachnącej masy makowej i dzięki parzonemu ciastu drożdżowemu długo zachowują świeżość.



Takie strucle piekę tylko raz do roku, dlatego wszyscy czekają na nie z utęsknieniem. I oczywiście piekę je od razu w ilości hurtowej, z półtorej albo dwóch proporcji. Upieczone strucle makowe kiedy ostygną, idealnie nadają się do zamrożenia. Więc po nowym roku jeszcze możemy się cieszyć ich pysznym smakiem - wystarczy rozmrozić, wstawić na chwilę do nagrzanego piekarnika i ciepłe lukrować.

Postanowiłam podzielić się z Wami tym przepisem, właściwie już można się zabierać za pieczenie :) Najlepsze są strucle z makiem własnoręcznie przyrządzonym, ale można też wykorzystać gotową masę makową w puszce - chyba najlepsza jest ta z firmy na B... ;)

To co, idziemy do kuchni?


Jeszcze uwaga "techniczna" - z tej proporcji wychodzi 5-6 strucli. Ilość maku można zwiększyć, a ilość cukru zmniejszyć, bo lukier na wierzchu zrobi swoje ;) Dodatek drożdży do masy makowej powoduje, że masa rośnie równomiernie i nie oddziela się od ciasta. '

Temperatura i czas pieczenia dotyczy piekarnika gazowego. W elektrycznym z termoobiegiem piekę strucle przez 30-35 minut w temperaturze 185 stopni (ale zawsze trzeba sprawdzić patyczkiem!).




Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 20 grudnia 2016

Żaglówka i koło ratunkowe czyli żeglarskie poduszki :)

Po uszyciu tej kołderki dla malutkiej Małgosi - przyszłej żeglarki, zostało mi trochę marynistycznych szmatek, nadających się do uszycia pasujących tematycznie poduszek.

Ale żeby to nie były takie "zwykłe" poduszki, to postanowiłam uszyć je w kształcie kojarzącym się z wodą i żeglowaniem :)


Uszyłam więc poduszkę w kształcie żaglówki o wymiarach mniej więcej 35 x 32cm.


I drugą w kształcie koła ratunkowego, o średnicy około 40cm. Miałam trochę problemów ze zszyciem dziurawego koła tak, żeby się dało przewinąć na prawą stronę, ale w końcu jakoś mi się to udało. Bo bez prucia się nie liczy - prawda SzczecinSzyje? ;)

Podczas zszywania zewnętrznego obwodu koła, wszyłam pętelki z tasiemki, które posłużyły mi do przewleczenia linki.


Z pozostałych resztek tkanin uszyłam dwie zawieszki w kształcie rybek połączone sznurkiem. Rybki z tak długim sznurkiem oczywiście nie nadają się do zabawy dla dziecka, ale ponieważ mają w brzuszkach zaszyte grzechotki, to po obcięciu sznurka dziecko może się już nimi bezpiecznie bawić.


A tak wygląda cały komplet, który dotarł już do Małgosi :)





Pozdrawiam serdecznie