wtorek, 15 sierpnia 2017

Hipcio, moje pierwsze amigurumi

Właściwie to nie wiem, dlaczego nigdy wcześniej nie zrobiłam żadnej szydełkowej maskotki? Podstawowe sploty przecież znam, udało mi się nawet zrobić mały okrągły dywanik ze sznurka i większy, bardziej skomplikowany dywan do sypialni

Już dawno temu zachwyciłam się szydełkowymi zabawkami, zwanymi amigurumi. Samo słowo amigurumi pochodzi z języka japońskiego, powstało z połączenia dwóch słów ami - coś zrobionego na szydełku lub na drutach, i nuigurumi - maskotka. Na swoim Pintereście mam całkiem sporą kolekcję wzorów amigurumi, ale jakoś nie miałam odwagi zacząć. Zostałam jednak poproszona o zrobienie hipopotama według konkretnego wzoru i po prostu nie mogłam odmówić :)


Wzór pochodzi z kwartalnika Anna Specjalna "We love Amigurumi" nr 1/17. Znalazłam tam więcej ciekawych wzorów. Szczególnie zauroczyła mnie żyrafa z ogromnymi oczami, więc pewnie niedługo zacznę ją robić. Muszę tylko przejrzeć swoje włóczkowe zapasy ;)


Do wykonania hipopotama użyłam włóczki "Kotek" w kolorze niebiesko-turkusowym nr 16-2215 i resztki niezidentyfikowanej włóczki w kolorze ecru. Robiłam podwójną nitką, zużyłam niecałe 200g włóczki.


Gotowy hipcio w pozycji siedzącej ma 26cm wysokości. Na zdjęciu poniżej widać, że jest dość spory :)





Pozdrawiam serdecznie

piątek, 30 czerwca 2017

Przepis na syrop lawendowy

Po jesiennym odmładzającym i przy tym dość radykalnym cięciu lawendowych krzewów, miałam obawy najpierw czy lawenda się zazieleni, a później czy zakwitnie. Ale jak się okazało niepotrzebnie. Po cięciu krzaczki mają zgrabny półkolisty kształt i lawenda kwitnie w najlepsze. Zachwycam się jak co roku tymi fioletowymi kwiatuszkami, a przede wszystkim ich oryginalnym, subtelnym zapachem.

W poprzednich latach z lawendowych kwiatków (lub przy ich użyciu) zrobiłam:
- woreczki na suszoną lawendę  (klik tu i tu),
- lawendowe wrzeciona, czyli fusetki (klik tu),
- zapachowe poduszeczki w kształcie serduszek (klik tu), 
- ciasteczka cytrynowo-lawendowe (klik tu).

A w tym roku postanowiłam zrobić aromatyczny syrop lawendowy. Jego przygotowanie jest bajecznie proste, więc warto go zrobić - nie tylko dla walorów smakowych, ale również w celach leczniczych.




Syropu lawendowego można  używać do naleśników, ciast, lodów i deserów, do herbaty i kawy. Koniecznie spróbujcie, kawa z dodatkiem syropu lawendowego jest genialna!

Mało kto jednak wie, że syrop z lawendy działa leczniczo - korzystnie wpływa na układ nerwowy, uspokaja i pomaga zlikwidować skutki stresu, ułatwia zasypianie, przyspiesza wydzielanie soków trawiennych co sprzyja odchudzaniu, działa rozluźniająco na mięśnie, łagodzi bóle brzucha i wzdęcia, pomaga w leczeniu infekcji i stanów zapalnych pęcherza.

Róbmy więc syrop lawendowy, póki czas :)



SYROP Z KWIATÓW LAWENDY

Składniki:

- szklanka świeżych kwiatów lawendy
- 1 litr wody
- 1 kg cukru
- sok z 3 cytryn

Wykonanie:

Kwiaty lawendy zalać dwiema szklankami wrzącej wody, przykryć i pozostawić, żeby napar ostygł. Przecedzić przez gęste sitko lub gazę. Kwiatki staną się blado-sine, gdyż oddadzą kolor i aromat naparowi.

Do pozostałej części wody wsypać 1kg cukru, zagotować mieszając aż rozpuści się cukier. Do syropu dodać napar z lawendy i sok wyciśnięty z trzech cytryn (sok z cytryny wzmocni kolor syropu). Zagotować. 

Wrzący syrop lawendowy rozlać do wyparzonych słoików, zakręcić, odwrócić do góry dnem i włożyć pod kocyk żeby powoli ostygł.



Latem będę używać syropu lawendowego do przygotowania lemoniady lawendowej - pysznego napoju, świetnie gaszącego pragnienie w upalne dni :)


Lemoniada lawendowa

Do 1/2 szklanki wody dodać 1 łyżkę syropu lawendowego, plasterek cytryny i kostkę lodu. Wymieszać, można dodać sezonowy owoc dla dekoracji. I to wszystko :) Prawda, że proste?



To co, zrobicie syrop lawendowy? Bardzo Was do tego zachęcam :)


Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 25 czerwca 2017

Indiańskie tipi na trzecie urodziny Tymka

Skończyłam szycie wszystkich elementów i wreszcie mogę pokazać kompletne tipi, które dostanie Tymek :)


Zdecydowałam się połączyć wzorzystą tkaninę z gładką bawełną chabrową, z której uszyłam górę tipi (mniej więcej 1/4 wysokości). Użyłam też tkaniny w biało-niebieski zygzak do odszycia wejścia do tipi i wewnętrznej strony rolety w oknie.


Podczas szycia tipi korzystałam ze świetnego tutorialu z etiblog.com.pl. Znalazłam różne tutoriale, ale tylko na etiblog jest pięknie pokazane, jak skroić dół i górę klinów, żeby potem nie było problemów z podłożeniem. Moje tipi ma również podstawę 120x120cm, ale kije których użyłam mają 180cm długości, więc tipi wyszło mi odrobinę wyższe ;)



Wejście do tipi uszyłam "na zakładkę", więc kiedy poły wejścia są swobodnie opuszczone, nie rozchylają się. No chyba, że zawieje silny wiatr ;)

Na górę tipi uszyłam zapinaną na rzep opaskę z ćwiartki koła, która stanowi dodatkową ozdobę.


Na jednym z boków zdecydowałam się zrobić okienko, które można "zamknąć" opuszczając roletę. Udało mi się tak dopasować wzór, że po opuszczeniu rolety z daleka praktycznie nie widać, że jest tam okienko ;)


Nie szyłam troczków, tylko wykorzystałam sznurek bawełniany w kolorze granatowym i białym. Oprócz wejścia do tipi i rolety w oknie, które można otworzyć podwiązując je wszytym sznurkiem, również matę, czyli dno tipi mocuje się na sznurki. 

W rogach maty i wewnętrznych narożnikach tipi wszyte są sznurki. Gdy są zawiązane, mata nie przesuwa się, poza tym stabilizuje się wejście do tipi. Przy próbie rozstawienia tipi na panelach wejście do tipi "rozjechało się" na prawie 140cm. Pewnie można by było założyć gumowe nakładki na kijki, ale wystarczy włożyć i przywiązać matę, by tipi odzyskało prawidłowy wymiar i kształt.


Poniżej na zdjęciach widać kompletne tipi w całej okazałości :)


Rzut okiem do wnętrza tipi...
 


Uszycie tipi nie jest trudne, szyło mi się bardzo fajnie, praktycznie same długie, proste odcinki. Trochę zabawy było z okienkiem, bo nie chciałam zwykłego odszytego otworu, ale wymyśliłam sobie białą ramę i szprosy - jak widać udało się :)

Jednak podczas składania tipi napotkałam na pewien problem. Po rozpakowaniu okazało się, że dwa z czterech kijów są krzywe, wygięte w łuk. Bardzo żałowałam, że nie sprawdziłam ich wcześniej, a ponieważ nie miałam już czasu na reklamację i ewentualną wymianę, zdecydowałam się te dwa krzywe kije dać do tyłu tipi. Nie rzuca się za bardzo w oczy, chociaż tkanina nie jest tak naciągnięta, jak powinna. Z ostatecznego efektu jestem jednak zadowolona :)


I jeszcze małe podsumowanie.

Do uszycia kompletnego tipi zużyłam:
- 4 kije o średnicy 2,2cm i długości 180cm,
- 4 m tkaniny w etniczne wzory,
- 2,5 m tkaniny chabrowej,
- 1 m tkaniny w biało-niebieski zygzak,
- 1 m tkaniny błękitnej,
- resztkę białej bawełny,
- 2,4 m ocieplacza silikonowego (miałam cienki, więc użyłam podwójnego),
- 5 m sznurka bawełnianego granatowego,
- 4 m sznurka bawełnianego białego,
- kawałek taśmy rzepowej,
- 2 panele z motywem indiańskim z dzianiny.
- 2 zamki błyskawiczne do poduszek,
- obręcz metalowa, serwetka szydełkowa, kordonek, wstążki, piórka i koraliki na łapacz  snów.

Pozostaje mi tylko spakować tipi, co pewnie ze względu na nietypowe gabaryty łatwe nie będzie ;) No i znaleźć firmę kurierską, bo z tego co słyszałam, to poczta nie przyjmuje paczek dłuższych niż 150cm.

Za kilka dni będę już wiedziała, czy Tymkowi prezent się spodobał. Mam nadzieję, że tak :)


Pozdrawiam serdecznie