czwartek, 25 sierpnia 2016

Ochraniacz do łóżeczka i poduszka w autka

Tymek niedawno skończył dwa latka i właśnie przeżywa okres fascynacji samochodami :) Dlatego po rozmowie z jego mamą i ustaleniu szczegółów, uszyłam dla niego ochraniacz do łóżeczka z autkami i małą poduszkę do spania.


Ponieważ w tym wieku mały człowieczek doświadcza wszystkiego "namacalnie", z góry wiadomo, że ochraniacz trzeba będzie prać dość często.


Dlatego uszyłam go jako pokrowiec z trzema komorami zapinanymi na specjalne pościelowe zamki, a do tego trzy płaskie poduszki - jako wypełnienie.



Autka są dość duże - mają po około 20-24cm długości. Nadawały się więc idealnie, bo każda ze ścianek ochraniacza ma 60cm długości.


Brakowało mi jednak "wysokości" ochraniacza. Dlatego u góry, nad autkami, doszyłam pas błękitnego płócienka - czyli niebo, a na dole ziemię - czyli brązową bawełnę.


Do kompletu uszyłam dwustronną podusię zapinaną na zamek, który umieściłam w górnym szwie, dzięki czemu jest on praktycznie niewidoczny.


Pół metra tkaniny bawełnianej w samochodziki kupiłam w sklepie specjalnie na potrzeby tego projektu. Resztę tkanin, wkład do poduszek i zamki wyciągnęłam z mojej przepastnej "przydasiowej szafy". Dlatego zgłaszam ten"uszytek" do akcji uwalniania tkanin u Zapomnianej Pracowni.


Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 16 sierpnia 2016

Jak uszyć dwustronny letni kapelusik?

Wprawdzie lato powoli już się kończy, ale może jeszcze ktoś się zdecyduje uszyć dwustronny letni kapelusik? Idealny dla dzieci i dla dorosłych. Można go nosić z rondem opuszczonym, żeby osłonić twarz i szyję przed słońcem, można wywinąć do góry tylko z przodu lub po marynarsku wywinąć do góry całe rondo. Jeden kapelusik, a ile możliwości :)

Szyłam wczoraj taki kapelusz z kolorowego płócienka i przy okazji zrobiłam trochę zdjęć z kolejnych etapów jego powstawania. Wyszedł z tego kurs obrazkowy, który może przyda się początkującym w szyciu osobom.



Jak uszyć letni dwustronny kapelusz? 

Potrzebny będzie wykrój kapelusza. W internecie można znaleźć wiele różnych darmowych wykrojów, np. tu albo tu czy tu.

Oprócz wykroju potrzebna będzie tkanina bawełniana w dwóch kolorach (koniecznie zdekatyzowana, czyli wyprana i uprasowana), kawałek flizeliny lub cameli do usztywnienia, nici w pasującym kolorze (lub kontrastujące - jeśli wolisz). Oczywiście jeszcze maszyna do szycia, szpilki, nożyczki, miara krawiecka - ale to przecież wiadomo ;)


Wytnij papierowe elementy - kółko to denko kapelusza, krótszy łukowaty pas to otok kapelusza, a właściwie to jego połówka, dłuższy pas przypominający fragment pierścienia to połówka ronda kapelusza.


Skrój z każdego z dwóch materiałów poszczególne elementy kapelusza - denko 1 raz, otok i rondo po 2 razy.


Ja mam flizelinę bez kleju, dlatego wykroiłam jeszcze dwa elementy ronda z flizeliny. Jeśli masz flizelinę z klejem, naprasuj ją na kawałek tkaniny i dopiero wtedy skrój rondo kapelusza.


Złóż prawą stroną do prawej otok kapelusza, zszyj krótkie boki. Tak samo zszyj otok z drugiego materiału.


W taki sam sposób zszyj elementy ronda kapelusza - jedno rondo wzmocnione flizeliną, drugie rondo z samej bawełny.


Rozprasuj szwy.


Zszyj denko kapelusza z otokiem. Żeby ułatwić sobie pracę, oznacz szpilkami punkty styczne tak jak na zdjęciu.
 

Z drugą warstwą kapelusza postępuj tak samo.


Złóż prawymi stronami do siebie oba ronda  kapelusza, zszyj razem zewnętrzną (dłuższą) krawędź.


Natnij delikatnie rondo na całym obwodzie (uważaj, żeby nie przeciąć nici. Dzięki temu krawędź ronda będzie się ładnie układała. 


Wywiń rondo na prawą stronę, uprasuj.


Przestębnuj dookoła rondo kapelusika w równych odstępach. U mnie odstęp jest równy szerokości stopki.


Wsuń górną część kapelusza w uszyte rondo prawą stroną do prawej. Zepnij szpilkami, sprawdź czy boczne szwy w otoku stykają się z bocznymi szwami w rondzie.


Jeśli wszystko pasuje, zszyj otok i rondo kapelusza.


Włóż otok do wnętrza kapelusza, tak jak na poniższym zdjęciu (po prawej stronie). Wsuń w środek drugą część kapelusza odwróconą na lewą stronę.


Zepnij szpilkami zwracając uwagę na miejsca styku szwów.


Zszyj kapelusz pozostawiając kilkucentymetrowy otwór.


Przewiń kapelusz przez otwór na prawą stronę.


Przestębnuj przez wierzch miejsce wszycia ronda, jednocześnie zaszywając otwór, który posłużył do przewinięcia kapelusza na prawą stronę.


Uprasuj kapelusik i... gotowe :)





Kapelusik w całości uszyty z "tkanin z szafy" zgłaszam do akcji Uwalniania tkanin u Zapomnianej Pracowni.


Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 9 sierpnia 2016

Woreczki na suszoną lawendę (2)

Jak już wspominałam w czerwcowym poście, lawenda w moim ogrodzie obrodziła w tym roku wyjątkowo obficie :) Ostatnie lawendowe krzaczki "ogoliłam" z kwiatków w połowie lipca i mam nadzieję, że lawenda powtórzy kwitnienie. Na pewno pędów kwiatowych będzie mniej, ale szanse są, bo już widać pierwsze gałązki z drobnymi kwiatkami.



Wysuszone lawendowe kwiatki przechowuję w bawełnianych woreczkach. W  zeszłym roku uszyłam małe woreczki z naprasowanym motywem lawendy, które wypełniłam suszonymi kwiatkami i powiesiłam w szafie.



W tym roku  wykorzystałam ten sam lawendowy motyw, ale uszyłam dużo większe  woreczki (11x18cm), które dodatkowo ozdobiłam resztkami bawełnianej koronki, która została  mi po uszyciu babcinej pościeli z falbankami.

 

Ponieważ kawałki tkaniny na woreczki i koronki pochodzą z zapasów zachomikowanych w mojej przepastnej szafie, zgłaszam je do akcji Uwalniania tkanin u Zapomnianej Pracowni.


Woreczki napełnione pachnącą lawendą uszyłam w ostatniej chwili na prezent. Zdjęcia robiłam już przy żarówce, co jest szczególnie widoczne na ostatnim zdjęciu. Ale niestety nie miałam już szansy na zrobienie lepszych zdjęć, bo prezent został wręczony...

Pozdrawiam serdecznie

niedziela, 31 lipca 2016

Daktylowe "kulki mocy"

Kiedy najdzie Cię ochota na coś słodkiego lub kiedy po prostu brakuje Ci energii, zrób sobie daktylowe kulki mocy :) Zawierają same naturalne składniki - żadnych barwników, konserwantów, słodzików i innych niezdrowych substancji. Robi się je bez dodatku cukru, a ich słodycz bierze się z daktyli.

Najlepiej wybieraj daktyle ekologicznie, niesiarkowane, a kulki będą jeszcze zdrowsze. Daktyle są bogate w cukry proste, które nie wymagają trawienia, ale od razu zostają wchłonięte przez organizm. Dlatego są doskonałym źródłem energii. Zawierają też witaminy A, C, B1, B2 i PP, mikroelementy - potas, fosfor, żelazo i magnez oraz sporo błonnika.

Do zrobienia kulek oprócz daktyli potrzebne są jeszcze orzechy arachidowe, które mają najwięcej białka ze wszystkich orzechów (bo właściwie należą do rodziny strączkowych) oraz dużą ilość witaminy PP, która łagodzi stres i koi nerwy.

Kolejne dwa składniki to dobra gorzka czekolada (im większa zawartość masy kakaowej, tym lepiej) i odrobina oleju kokosowego. No i jeszcze około 15 minut wolnego czasu, z czego 5 minut zabierze przygotowanie samej masy, a 10 minut formowanie kuleczek :)



DAKTYLOWE KULKI MOCY

Składniki na ok. 40 kulek

1 szklanka suszonych daktyli,
1 szklanka orzechów  arachidowych niesolonych,
1 tabliczka gorzkiej czekolady (ja użyłam takiej z zawartością 90% kakao),
1 łyżka oleju kokosowego,
ciepła woda do namoczenia daktyli,
posypka - według uznania (posiekane orzechy, wiórki kokosowe, sezam, siemię lniane, mak, gorzkie kakao, itp)



Wykonanie
Daktyle zalej gorącą wodą, gdy zmiękną, wodę odlej do osobnego naczynia (nie wylewaj bo może się jeszcze przydać). Orzechy zmiel w młynku lub zblenduj. Czekoladę połam, dodaj olej kokosowy i rozpuść w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Daktyle przełóż do większej miski, zblenduj na gładką masę, dodawaj stopniowo orzechy i gorącą stopioną czekoladę, wymieszaj. Masa powinna mieć konsystencję plasteliny - jeśli jest za gęsta - dodaj wody od moczenia daktyli, jeśli jest za rzadka, klei się i nie daje formować - dodaj zmielonych orzechów.


Przygotuj sobie w miseczkach posypkę - ja użyłam wiórków kokosowych, posiekanych orzechów arachidowych, czarnego sezamu, złocistego siemienia lnianego i kakao.

Z jeszcze ciepłej masy formuj nieduże kulki i obtaczaj w posypce. Odkładaj na deseczkę i zostaw aż całkiem ostygną.


Gotowe kulki przełóż do szczelnie zamykanego pojemnika i wstaw do lodówki. W ten sposób można je przechowywać do 7 dni. Kulki nadają się również do mrożenia, wtedy można je przechowywać dłużej.


U mnie kulki znikają błyskawicznie, dlatego zrobiłam je z podwójnej ilości składników, ale do jednej porcji zamiast 1 szklanki orzechów dodałam 1,5 szklanki zmielonych wiórków kokosowych.

Do zrobienia kulek można wykorzystać każdy rodzaj orzechów (nie tylko arachidowe), migdały, słonecznik i na pewno jeszcze inne ziarna. Warto poeksperymentować, żeby znaleźć "swój smak", można dodawać do gotowej masy różne przyprawy, np. cynamon albo ... imbir lub chilli ;)

 
Smacznego :)

Pozdrawiam serdecznie

piątek, 29 lipca 2016

Sukienka z pepitki - już po raz ostatni ;)

Miałam wolne popołudnie, więc postanowiłam uszyć wreszcie coś dla siebie. Powstała kolejna sukienka z zapasów materiałowych wyciągniętych z szafy, skrojona według sprawdzonego już wielokrotnie wykroju.


Górę, podobnie jak w biało-czarnej sukience z gipiurą skroiłam ze zmodyfikowanego wykroju pobranego ze strony leko-mail.ru.


A uszyłam ją z dzianiny dresowej z dodatkiem elastanu, odzyskanej ze spódnicy, która wcześniej była elementem dwuczęściowej sukienki. Ponieważ okazało się, że noszę tylko górę sukienki, a spódnica leży nieużywana, poprułam spódnicę, a dzianina powędrowała do szafy w oczekiwaniu na "drugie życie". 

Musiałam się mocno nakombinować, żeby dzianiny wystarczyło na górę sukienki, ale jak widać udało się :)


W ten sposób powstała sukienka wprawdzie podobna do biało-czarnej z gipiurą, ale jednak inna - tym razem bez gipiurowych ozdób i z szerokim dołem układanym w kontrafałdy, uszytym z czarnej ubraniówki, której ostatni już kawałek wyciągnęłam ze swojej przydasiowej szafy ;)


Góra sukienki nie wymaga podszewki, więc dałam ją tylko w dolnej części, wszywając w szew łączący górę sukienki ze spódnicą. Ze względu na to, że góra jest rozciągliwa, ale dół już nie, wszyłam z boku krótki zamek, który ułatwi zakładanie sukienki.


Sukienka fajnie wygląda bez paska, ale mogę ją także nosić z szerokim paskiem, który maskuje linię łączenia tkanin.


I tym sposobem wykorzystałam już ostatni kawałek dresówki w pepitkę ;) A sukienkę zgłaszam do lipcowej akcji "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy" u Zapomnianej pracowni.





 Pozdrawiam serdecznie