Uszyłam niedawno dla siebie i przyjaciółki dwa czerwone przepiśniki, czyli okładki na zeszyty z przepisami kulinarnymi. Jak już sobie przypomniałam, jak się je szyje, to postanowiłam iść za ciosem... i uszyłam kolejne pięć przepiśników.
Uszyłam niedawno dla siebie i przyjaciółki dwa czerwone przepiśniki, czyli okładki na zeszyty z przepisami kulinarnymi. Jak już sobie przypomniałam, jak się je szyje, to postanowiłam iść za ciosem... i uszyłam kolejne pięć przepiśników.
Z jednego dużego czteronitkowego motka ombre, czyli z 1.590 mb cieniowanej bawełny regenerowanej, który kupiłam kiedyś na jednej z grup facebookowych, zrobiłam na szydełku dwie pasujące do siebie chusty - większą dla mamy, mniejszą dla jej 10-letniej córki. Oba projekty bazują na tym samym powtarzalnym wzorze, ale różnią się rozmiarem, proporcjami kolorów oraz detalami wykończenia.
Musiało minąć kilka lat, żebym wreszcie uszyła przepiśnik dla siebie. Ten będzie mi służył do gromadzenia przepisów na pyszne domowe przetwory na zimę. Wprawdzie mam sprawdzone przepisy zapisane na komputerze, ale to jednak nie to samo, co zeszyt z ręcznymi zapiskami.
Jak to dobrze, że od jakiegoś czasu robię sobie notatki, kiedy dziergam albo nowe rzeczy, albo z nowych włóczek. Kilka miesięcy temu zrobiłam na drutach wrzosowy kardigan z ozdobną linią raglanu. Dzięki temu, że miałam szczegółowy opis, no i oczywiście dzięki temu, że użyłam grubych drutów, ten niebieski kardigan zrobiłam w cztery popołudnia.
Co roku lawenda w moim ogrodzie kwitnie obficie, co roku zbieram te pachnące kwiatki i wykorzystuję je do zrobienia różnych ozdób, dekoracji i przedmiotów użytkowych, jak na przykład pachnące woreczki z suszem lawendowym do szafy. Piekę lawendowo-cytrynowe ciasteczka, robię lawendową lemoniadę, lawendowy cukier i peeling do ciała. Wszystkie te pomysły i realizacje możesz zobaczyć w poście Lawendowe love czyli jak wykorzystać kwiaty lawendy z ogrodu.
Tym razem zrobiłam Lawendowe Panienki, wykorzystując do tego oprócz lawendowych gałązek, makówki, które zasuszyłam z zeszłym roku. Te pachnące ozdoby są bardzo proste do zrobienia, poniżej znajdziesz instrukcję ich wykonania krok po kroku 💜
Na wyjazd nad morze potrzebowałam jakiegoś otulacza, który pozwoliłby mi osłonić ramiona przed słońcem, a wieczorem dawałby trochę przyjemnego ciepełka. Stwierdziłam więc, że zrobię sobie na szybko szydełkową bawełnianą chustę. Trochę mniejszą niż standardowa i nie trójkątną, a półokrągłą.
W poprzednim poście pokazałam komplet podkładek w odcieniach szarości i srebra, który uszyłam dla jednej z dwóch sióstr. Dla drugiej z sióstr uszyłam podobny komplet, ale z innych tkanin - tym razem w motywy roślinne w odcieniach zieleni. Jest i akcent egzotyczny - flamingi wychylające się zza zielonych liści 😊
Po raz kolejny uszyłam komplet okrągłych, patchworkowych podkładek na stół. I po raz kolejny zdecydowałam się na elegancką, a zarazem uniwersalną tonację szarości i srebra, która świetnie pasuje do każdego wnętrza. Komplet składa się łącznie z dwunastu elementów i został zaprojektowany tak, aby sprawdził się zarówno podczas dużego, rodzinnego obiadu, jak i popołudniowego relaksu przy kawie.
Z jednego motka włóczki YarnArt Cotton Gold Paillettes zrobiłam sobie mały letni szaliczek. Cekinki są drobniutkie i w słońcu mienią się jak małe brylanciki 😉 A szalik jest miły dla skóry i przewiewny. Wiadomo, że latem nie będę go nosić dla ogrzania szyi, będzie bardziej służył jako ozdoba.
No i jest kolejna bluzeczka na lato z rewelacyjnego wzoru od KnitAnki 💗 Pierwszą bluzeczkę z tego wzoru wydziergałam 4 lata temu, kiedy przypadkiem trafiłam na kanał Ani na Youtube. Ania zrobiła trzy filmiki, w których dokładnie tłumaczy i pokazuje jak taką bluzeczkę zrobić. Właśnie dla tej bluzeczki zapisałam się do grupy Ani na facebooku, w której dziewiarki pokazują zrobione przez siebie sweterki raglanowe z kanału KnitAnki, a Ania wspiera je w działaniu.
Zawieszka w kształcie serca, to moja pierwsza rzecz wydziergana szydełkiem techniką siatkową, czyli filet. Marzy mi się własnoręcznie zrobiona szydełkowa firanka do kuchni, ale zanim porwę się na tak duży projekt, stwierdziłam, że muszę trochę poćwiczyć na jakichś drobiazgach. W końcu szydełkowanie techniką filet to jednak coś innego niż dzierganie szydełkowych chust, czy sznurkowych dywaników, które do tej pory zrobiłam.
Od wielu lat w Tłusty Czwartek w moim domu królowały faworki, czyli chrust. Przepis mojej mamy na kruchutkie faworki zamieściłam na blogu już 13 lat temu i co roku to ten wpis przed Tłustym Czwartkiem jest najczęściej przez Was odwiedzany 😊 W tym roku postanowiłam złamać tradycję i usmażyć pączki, również z przepisu mojej mamy.
Czy ja już wspominałam, że nie wyrzucam resztek włóczek? Żadnych! Zbieram nawet małe kłębuszki włóczek, które zostają mi po różnych udziergach 😊 Ostatnio zrobiłam porządki i wszystkie te resztki, i pojedyncze napoczęte motki włóczek posegregowałam - może nie kolorami, ale tonacjami kolorystycznymi. Popakowałam w worki strunowe i wreszcie jest mi łatwiej coś znaleźć.
Z resztek włóczek z worka umownie nazwanego "różowym", wydziergałam takie cztery ciepłe czapki - smerfetki.
No i powstała jeszcze jedna czapka resztkowa, tym razem dla młodej osoby. Wykorzystałam do jej zrobienia ostatni motek włóczki Flora od Dropsa, mieszankę wełny i alpaki w kolorze ciemnej zieleni, resztkę Flory w jaśniejszej zieleni i małe kłębuszki włochatych, futerkowych i wstążeczkowych włóczek syntetycznych w pasujących kolorach 💚
Wczoraj zrobiłam cieplutką ściągaczową czapkę z resztek włóczek w kolorze różowym. A dziś poszłam za ciosem i wydziergałam bliźniaczą (prawie) czapkę z włóczek w niebieskich odcieniach.
Póki zima trwa, dziergam cieplutkie czapeczki dla siebie i dla rodziny. Tę czapkę wydziergałam na drutach na okrągło (metodą bezszwową), zwykłym pojedynczym ściągaczem. Włóczka "resztkowa", ta sama, z której powstała czapka z kocimi uszami, ale dodałam jeszcze cienką nitkę z kolorowymi szenilowymi pęczkami.
Dla nastolatki wydziergałam na drutach taką kolorową czapeczkę z resztek wełnianych i syntetycznych włóczek, które pozostały mi po zrobieniu ciepłego swetra, nawiasem mówiąc nazwanego przeze mnie "resztkowcem" 😀