środa, 17 stycznia 2018

Jeżyk - podusia dla Martynki

Robiąc przegląd zapasów materiałowych w szafie, natknęłam się na zapomniany kawałek kolorowej bawełny. Zainspirował mnie wzór w urocze jeżyki nadrukowane na tkaninie. Pomyślałam sobie, że fajnie byłoby uszyć z tej bawełny jeża - mięciutką maskotkę dla Martynki :)


Narysowałam sobie odręcznie szablon. Wyszedł dość duży, ale go nie zmniejszyłam, tylko postanowiłam uszyć poduszkę, która ostatecznie ma wymiary około 40 x 50cm :)


Do uszycia podusi wykorzystałam resztkę "brzoskwiniowej skórki" w cielistym kolorze na pyszczek i czarnej na nosek, rumieńce naszyłam z cieniutkiego różowego filcu, zamknięte oczka wyszyłam muliną.


Podusia jest lekka i mięciutka, bo wypchana silikonową kulką. W razie potrzeby będzie można ją uprać w pralce.



Lubię takie szybkie projekty - w pół godziny powstał fajny jeżyk, z szafy troszkę ubyło i wszyscy zadowoleni :)


Pozdrawiam serdecznie

wtorek, 16 stycznia 2018

Mięciutkie autka uszyte "przy okazji"

Półtora roku temu (jak ten czas leci...) szyłam dla Tymka ochraniacz do łóżeczka i poduszkę z autkami. Jak się okazało, komplet jest cały czas używany, jednak powłoczkę na poduszkę trzeba prać częściej i potrzebna jest druga na zmianę.

Byłam przekonana, że już nie mam tej tkaniny, jednak w jednym z pudeł znalazłam jeszcze kawałek bawełny, na którym było nadrukowane kilka autek :) Jak dobrze być takim chomikiem ;)))


Uszyłam więc brakującą powłoczkę na poduszkę, a z pozostałych trzech motywów uszyłam mięciutkie, wypchane silikonową kulką autka do zabawy. Z tyłu podszyłam je kawałkami frotte i polaru.


Teraz Tymek przed zaśnięciem może pobawić się w łóżeczku autkami, urządzając sobie minirajd ;) I może zasnąć z nimi bez obawy, (w przeciwieństwie do resoraków czy innych twardych plastikowych samochodzików) że może sobie nimi zrobić krzywdę lub w najlepszym razie odgnieść sobie krawędź autka na buzi. Do takiego mięciutkiego autka można się bezpiecznie przytulić:)


Ponieważ w domu nie było dobrego światła, wyszłam zrobić zdjęcia na zewnątrz. I okazało się, że samochodziki wyglądają tak realistycznie, że przez moment można pomyśleć, że to jakiś rajd w trudnych warunkach, w kamiennym wąwozie ;)




Pozdrawiam serdecznie

sobota, 13 stycznia 2018

Placki kalafiorowe z piekarnika

Uwielbiam placki ziemniaczane, ale ze względu na to, że smażone na patelni i skąpane w oleju są bardzo tłuste, rzadko je jadam.

Ostatnio koleżanka podpowiedziała mi, że można zrobić pyszne placki z ... kalafiora! I do tego zdrowe, nietłuste, bo upieczone w piekarniku.


Z podanej ilości składników wyszło mi 12 sporych placków - pysznych, chrupiących i - co zaskakujące - zupełnie niesmakujących kalafiorem ;) Dwa zjadłam od razu z blachy, parząc sobie przy okazji palce, ale warto było :)))


Przepis zapisuję od razu, żeby nie zapomnieć ilości składników.


PLACKI KALAFIOROWE Z PIEKARNIKA

Składniki:

- 2 szklanki startego surowego kalafiora
- 1 średnia starta cebula
- 1 starty lub przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku
- pół szklanki kaszy jaglanej (suchej)
- pół szklanki pestek uprażonego i lekko zmielonego lub posiekanego słonecznika
- 2 łyżki mąki ziemniaczanej
- 4 łyżki oleju
- 1 łyżka sosu sojowego
- 1 łyżeczka pieprzu ziołowego
- sól
- pieprz czarny - do smaku

Przygotowanie:

Kaszę jaglaną ugotować (powinna być kleista), ostudzić. Do miski zetrzeć na tarce kalafior, cebulę i czosnek (na drobne wiórki). Posolić, żeby kalafior puścił sok. Dodać kaszę jaglaną i pozostałe składniki. Dobrze wymieszać, doprawić do smaku solą i pieprzem. 

Na blachę wyłożoną papierem do pieczenia kłaść łyżką masę kalafiorową i formować płaskie placki średniej wielkości. Włożyć do pieca rozgrzanego do temp. 180 stopni, piec ok. 20 minut na rumiano, odwrócić na drugą stronę przy pomocy łopatki, piec jeszcze 5 minut.



Placki świetnie smakują na gorąco, chociaż równie dobre są na zimno np. z sosem czosnkowym :) Smacznego!



Pozdrawiam