Uszyłam niedawno dla siebie i przyjaciółki dwa czerwone przepiśniki, czyli okładki na zeszyty z przepisami kulinarnymi. Jak już sobie przypomniałam, jak się je szyje, to postanowiłam iść za ciosem... i uszyłam kolejne pięć przepiśników.
Uszyłam niedawno dla siebie i przyjaciółki dwa czerwone przepiśniki, czyli okładki na zeszyty z przepisami kulinarnymi. Jak już sobie przypomniałam, jak się je szyje, to postanowiłam iść za ciosem... i uszyłam kolejne pięć przepiśników.
Musiało minąć kilka lat, żebym wreszcie uszyła przepiśnik dla siebie. Ten będzie mi służył do gromadzenia przepisów na pyszne domowe przetwory na zimę. Wprawdzie mam sprawdzone przepisy zapisane na komputerze, ale to jednak nie to samo, co zeszyt z ręcznymi zapiskami.
Bardzo dawno nie szyłam już przepiśników. Pierwsze takie okładki, a potem kolejne powstawały prawie 10 lat temu! Aż się wierzyć nie chce, że ten czas tak szybko leci...
O przepiśnikach przypomniałam sobie, kiedy w Lidlu wpadły mi w ręce jednorazowe drewniane widelczyki. Są cieniutkie i lekkie, idealnie nadają się do dekoracji przepiśnika, a jednocześnie mogą służyć jako zakładka podczas gotowania.
Dla rodzeństwa, które nie posiada się ze szczęścia, bo od niedawna ma w domu pieska, uszyłam okładki na zeszyty. Specjalne - bo z pieskami, które przypominają ich czworonoga (przynajmniej kolorem umaszczenia 😉).
Wykorzystałam po raz kolejny skrawki bawełnianych tkanin i uszyłam raz jeszcze okładki z motylami. Poprzednie okładki szyłam na charytatywną licytację. Tym razem było zapotrzebowanie na błękity, dlatego aż trzy okładki w odcieniach niebieskiego - podobne, a jednak każda inna. No i jedna czerwona - dla kontrastu 😊

Do kompletu z czarną dżinsową torbą uszyłam okładkę na notes i piórnik - też z czarnego dżinsu i bawełny w monstery.
Niedawno pokazywałam okładki na zeszyty, które uszyłam na licytację dla potrzebującej rodziny. Wyszyłam wtedy wszystkie kwadraciki, które pozostały mi po poprzednich pracach.
Do uszycia tego kompletu wycięłam nowe kwadraciki o boku 5 cm z różnych bawełnianych tkanin w czerwonych odcieniach. Uszyłam dwa prostokąty o wymiarach 25 x 35 cm. Z jednego powstała okładka a z drugiego pasująca kosmetyczka.
Kiedy szyłam swój pierwszy quilt na ścianę w technice watercolor, nacięłam całe mnóstwo kwadracików o boku 2 cale (około 5cm). Dobrze że je schowałam, bo teraz przydały się do uszycia trzech patchworkowych okładek na zeszyty.