Zdecydowanie potrzebuję nowych ciuchów! Od czasu, kiedy zostałam blondynką, źle czuję się w ukochanych dotąd kolorach jesieni, które nosiłam gdy moje włosy były kasztanowe. Brązy, beże i rudości porzuciłam na rzecz granatu, chabru, turkusu i ostrego różu, prawie cyklamenu, którego dotąd nie tolerowałam.
Stopniowo wymieniam garderobę i zauważyłam, że granat stał się dla mnie nową czernią. Okazało się, że pasuje świetnie prawie do wszystkich kolorów, które mi się teraz podobają :)
Staram się nie kupować nowych ciuchów, tylko szyć, najlepiej z tkanin, które zalegają mi w szafie. A jeśli jeszcze okaże się, że tkanina ma w sobie coś z granatowego koloru, tak jak ta żorżeta w kropy i kółka - no to już nie zwlekam, tylko szyję czym prędzej, najlepiej ze sprawdzonego wcześniej wykroju.