Czy ja już wspominałam, że nie wyrzucam resztek włóczek? Żadnych! Zbieram nawet małe kłębuszki włóczek, które zostają mi po różnych udziergach 😊 Ostatnio zrobiłam porządki i wszystkie te resztki, i pojedyncze napoczęte motki włóczek posegregowałam - może nie kolorami, ale tonacjami kolorystycznymi. Popakowałam w worki strunowe i wreszcie jest mi łatwiej coś znaleźć.
Z resztek włóczek z worka umownie nazwanego "różowym", wydziergałam takie cztery ciepłe czapki - smerfetki.


















