środa, 20 stycznia 2016

Szmaragdowy kardigan typu waterfall

Przeglądając Pinteresta w poszukiwaniu inspiracji, natknęłam się na niemiecką stronę http://www.schneidern-naehen.de. Znalazłam tam wykrój kardigana typu waterfall, czyli bez zapięcia i z szerokimi połami, które opadając swobodnie, układają się w fale. Wykrój jest darmowy i dostępny w trzech rozmiarach S, M i L.

Wydrukowałam sobie wykrój i dopiero wtedy otworzyłam swoją "przydasiową szafę" w poszukiwaniu miękkiej, dobrze układającej się dzianiny. Znalazłam cienką sweterkową dzianinę z przędzy o zmiennej grubości, w kolorze cieniowanego szmaragdu z dodatkiem czarnego.

Uwolniłam ją szybciutko z szafy, szyjąc taki oto kardigan :)

cardigan waterfall

Na stronie znajduje się obrazkowa instrukcja szycia, więc nawet bez znajomości języka można sobie poradzić.




Kardigan ma bardzo szerokie poły, ale tak musi być,żeby się dobrze układały. Natomiast długość wydawała mi się niewystarczająca, więc przedłużyłam wykrój o około 8 cm. W sumie jakbym dodała drugie 8cm, to pewnie kardigan wyglądałby jeszcze lepiej ;)



Podkrój szyi, dół i poły kardiganu obszyłam lamówką z czarnego dederonu. Dzięki temu, że jest cieniutka, to dobrze się układa i nie usztywnia niepotrzebnie krawędzi.


A to kardigan na mnie ;) Na pierwszym zdjęciu widać, jak cieniutka jest dzianina, a na ostatnim - że kardigan mógł być z tyłu dłuższy. Ale i tak go lubię, bo to nie gniecie się i zajmuje mało miejsca. Mogę go więc zwinąć w kłębek i wrzucić do torby, a po wyjęciu i tak będzie wyglądał dobrze :)



Na tej samej stronie można również pobrać darmowy wykrój innego kardiganu, z wydłużonymi przodami i szalowym kołnierzem. Ciekawe czy mam jeszcze jakiś dżersej, który by się nadawał do jego uszycia?  :)

Pozdrawiam serdecznie

poniedziałek, 18 stycznia 2016

Placek drożdżowy według przepisu Mamy

Smaki dzieciństwa... Pamięta je chyba każdy z nas. To smaki potraw, które kojarzą się z domem, z beztroskim dzieciństwem, z Mamą, która przyrządzała specjalnie dla nas ulubione smakołyki...

Dla mojego męża tym niezapomnianym smakiem, jest smak placka drożdżowego, który piecze jego Mama - to najlepsze, najwspanialsze ciasto! Zawsze, kiedy przyjeżdżamy do Mamy, placuszek dla synka już czeka... A mąż pochłania jeden kawałek za drugim, jakby chciał się najeść na zapas :) No i później choćbym upiekła nie wiem jak finezyjne ciasto, to zawsze słyszę - no dobre, ale może byś upiekła taki placek drożdżowy, jaki piecze moja Mama? :)

Wyzwanie nie lada, no bo jak tu dorównać Teściowej? ;)))) Ale wreszcie wczoraj odważyłam się upiec placek drożdżowy według przepisu Mamy i wiecie co? Chyba się udało, bo z blachy znika jeden kawałek za drugim, a mąż pałaszuje ciasto mrucząc z zadowolenia :)

A oto przepis na ten prosty i pyszny placuszek:


PLACEK DROŻDŻOWY MAMY ZOSI

Składniki na ciasto :
- 30 dag mąki tortowej                                                
- 3 dag drożdży                                                                                 
- 10 dag cukru                                                                                   
- 3 całe jajka
- 5 dag masła
- 3/4 szklanki mleka
- cukier waniliowy

Składniki na kruszonkę:
- 10 dag mąki
- 10 dag masła
- 10 dag cukru pudru
- wiórki kokosowe
- cukier waniliowy

Dodatkowo
- orzechy (włoskie lub laskowe)
- owoce i rodzynki na wierzch ciasta 


Przygotowanie

Przygotować rozczyn: do dużego kubka pokruszyć drożdże, rozetrzeć z łyżką cukru i mąki, dodać pół szklanki ciepłego (ale nie gorącego!) mleka, wymieszać i odstawić do wyrośnięcia w ciepłe miejsce.

Zrobić kruszonkę: zagnieść wszystkie składniki do połączenia. Kruszonka nie powinna być kleista, roztarta w palcach powinna się kruszyć (jak sama nazwa wskazuje). W razie potrzeby dodać trochę mąki albo wiórków kokosowych.

Przygotować ciasto: całe jajka ubić z cukrem, dodać przesianą mąkę, cukier waniliowy, resztę ciepłego mleka i wyrośnięty rozczyn. Wymieszać składniki drewnianą łyżką do połączenia, dodać roztopione, przestudzone masło i wyrabiać tak długo, aż ciasto zacznie odchodzić od ścianek naczynia. Przykryć ściereczką i postawić w ciepłym miejscu do wyrośnięcia. Unikać przeciągów i nie trzaskać drzwiami, bo podobno od tego ciasto może opaść!


Prostokątną blachę, tzw. sernikową wyłożyć papierem do pieczenia i posypać posiekanymi orzechami. Na orzechy wyłożyć ciasto i posypać rodzynkami. Na cieście ułożyć owoce (ja zamiast owoców zużyłam słoik domowych powideł, które rozsmarowałam na cieście), a na koniec posypać wszystko kruszonką. Ciasto odstawić jeszcze na ok. pół godziny do wyrośnięcia.

W tym czasie rozgrzać piekarnik do temp. 180 stopni, wstawić wyrośnięte ciasto i piec ok. 45 minut lub do suchego patyczka.

Smacznego :)




A ja idę ukroić sobie jeszcze jeden kawałek placka, póki jeszcze jest ;)

Pozdrawiam serdecznie

sobota, 16 stycznia 2016

Torba z filcu technicznego z kwiatami

Miała być zwykła torba z filcu na drobne, niezbyt ciężkie zakupy. Ale zanim zabrałam się za szycie, w ręce wpadł mi szal, który ufilcowałam 4 lata temu i kwiaty, które do niego dofilcowałam rok później. Pisałam o nim w tym poście i w tym poście

Szala nie nosiłam już ze dwa lata i tak sobie leżał na dnie szafy. Gdy go odnalazłam, postanowiłam dać mu trzecie życie i tak koncepcja torby uległa zmianie - mam torebkę, w której chyba nie będę nosiła zakupów ;)

torba z filcowanymi kwiatami

Torebka jest prostokątna, ma 30cm szerokości, 36cm wysokości i głębokość 8cm, czyli jest dość pojemna. Na przodzie naszyłam coś w rodzaju klapy, która powstała po udrapowaniu połowy szala. 

torebka z fiilcowanymi kwiatami

Na przodzie torebki naszyłam dwa kwiaty z dredami, które wcześniej odcięłam od szala i garść małych akrylowych pomponików. 

torebka z filcowanymi kwiatami

Torebka  jest zapinana na zapięcie magnetyczne, w środku ma podszewkę z czerwonej bawełny w białe kropeczki i sporą kieszonkę. W ucha torebki wszyłam wkład bawełniany, żeby się nie wyciągały.
 
torebka z filcowanymi kwiatami

Do uszycia tej torebki wykorzystałam pół szala i dwa z czterech kwiatów. A że został mi jeszcze spory kawałek czarnego filcu, to właśnie szyje się druga bliźniacza torebka, która będzie prezentem dla mojej siostry :)

Pozdrawiam serdecznie

czwartek, 7 stycznia 2016

Dzianinowa sukienka z gipiurową wstawką

Czy znacie akcję Uwolnij tkaniny ze swojej szafy, którą organizuje Zapomniana Pracownia? Przyłączyłam się do akcji w grudniu i jestem bardzo zadowolona, bo jest pełna mobilizacja i efekty widoczne gołym okiem!

A oto one :) 
Jak na początek, to całkiem niezły wynik :) 

W styczniu także będę uwalniała zalegające w szafie tkaniny. Na początek wybrałam dzianinę sweterkową w trudnym do określenia, żółto-zielonym kolorze w drobne, ciemniejsze supełki. Do tego kawałek czarnej gipiury i resztka czarnej dzianiny na lamówki i pasek.

I oto efekt - cieplutka sukienka, w sam raz na chłody, które właśnie nadeszły.


Sukienkę uszyłam podobnie jak tę czarno białą z gipiurą, korzystając ze zmodyfikowanego wykroju  na wymiar pobranego z rosyjskiej strony leko-mail.ru.

  
Przód sukienki zdobi aplikacja gipiurowa. Właściwie jest to tzw. dekolt gipiurowy, który miałam zamiar naszyć na przód letniej bawełnianej bluzeczki. Ale... bluzeczki już dawno nie ma, a dekolt leżał sobie w szafie, więc go uwolniłam, naszywając na przód sukienki "do góry nogami" ;)




Aplikację przyszyłam ręcznie, żeby nie porozciągać dzianiny. Ale także dlatego, że łatwo będzie ją odpruć, gdyby mi się taka ozdoba znudziła.


Podkrój szyi i rękawów wykończyłam elastyczną lamówką, czyli po prostu wąskimi paseczkami cienkiej dzianiny.



Dziś temperatura na zewnątrz wynosi około -11 stopni, więc taka ciepła sukienka będzie w sam raz :)



Zachęcam Was bardzo gorąco do przyłączenia się do akcji Uwalniania tkanin z szafy. Taki doping i wzajemne wsparcie bardzo się przydają. I chociaż wciąż jeszcze pozostało mi sporo tkanin i dzianin do uwolnienia, to dzięki Zapomnianej Pracowni i jej akcji mam już parę nowych ciuchów i jakby trochę więcej wolnego miejsca w szafie z przydasiami :)


Pozdrawiam serdecznie