wtorek, 5 marca 2013

Czarna owca - moja pierwsza Tilda

Właśnie uszyłam moją pierwszą maskotkę tildową - owieczkę. Wykrój znalazłam w internecie, a że owieczka wydawała mi się najprostsza do uszycia, więc wybrałam ją na początek. Kawałek koca polarowego udaje runo owieczki i ma podstawową zaletę - doskonale ukrywa wszystkie niedociągnięcia w szyciu.


Dodatkowym atutem tego wykroju jest brak ubranka :) Tak więc pierwsze koty za płoty!


Owieczka ma oczka z koralików, nosek wyszyty muliną, a na brzuszku ma naszyte filcowe serduszko, które ukrywa ręcznie zaszyty otwór przez który przewróciłam i wypchałam watą syntetyczną ciałko owieczki.



A dlaczego owca jest czarna? Bo przeznaczona dla ==>  CZARNEJ OWCY :)


Mam już wykrój tildowego króliczka :) Wiem, wiem - to już takie oklepane, prawie każdy już szył takiego królika. Ale ja jeszcze nie i strasznie mnie korci, żeby uszyć królika w ogrodniczkach i królisię w słodkiej sukience i... ech, ma ktoś może trochę wolnego czasu na zbyciu???? ;)

7 komentarzy :

  1. Ale fajna :D no pięknie Ci wyszła :D

    OdpowiedzUsuń
  2. zabawna owieczka:D i nie widać żadnych niedociągnięć:) ojjj mi też by się przydało trochę wolnego czasu:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Owca jest przesympatyczna :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Owieczka jest fantastyczna. Zapraszam do mnie po odbiór wyróżnienia :)
    http://haft-szydelko-druty.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Jak tu ciekawie u Ciebie i różnorodnie :D a owieczka do przytulenia :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Śmieszna owieczka, wygląda jak w kombinezonie :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudne ..Zapraszam też do mnie klubtilda.blogspot.com
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń