środa, 28 listopada 2012

Wyniki CANDY

Nadejszła wiekopomna chwiła :)))  Czyli przyszedł czas na ogłoszenie wyników mojego pierwszego, rocznicowego candy :)

Przyznam, że nie spodziewałam się takiej frekwencji, komentarze pod postem o candy zostawiło aż 118 osób. I właśnie ten post wysunął się na pierwsze miejsce najczęściej wyświetlanych postów!

Warunkiem udziału w candy było posiadanie bloga. Nie bez przyczyny :) Bardzo chciałam poznać nowe osoby i ich twórczość. Odezwało się wiele kreatywnych dziewczyn, które tworzą niesamowite rzeczy. Ich komentarze zaprowadzą mnie do blogów, które będę sukcesywnie na spokojnie odwiedzać i zwiedzać :)))

A teraz już, żeby nie przedłużać - ze 118 liczb przyporządkowanych chronologicznie Waszym komentarzom, Pan Random wybrał zestaw trzech niepowtarzających się liczb.




Komentarz numer 31 napisała ComoLaLuz

 i to do niej powędruje nagroda główna, czyli filcowa torebka.




Komentarz numer 73 zostawiła beatas30.
 
Do beatas30 pojedzie komplecik biżuterii.




Komentarz numer 18 należał do AsziWanuhi.

 AsziWanuhi otrzyma notes z kwiatkiem.





Dzięki temu candy przybyło mi sporo obserwatorów, co bardzo mnie cieszy :) Nie wiem, czy zwróciłyście uwagę, ale celowo zaznaczyłam, że obserwowanie mojego bloga nie jest warunkiem koniecznym udziału w losowaniu. Nie chciałam nikogo zmuszać do zapisywania się do grona obserwatorów. Dlatego tym bardziej doceniam, że tak wiele osób zechciało ze mną pozostać i...  postanowiłam rozlosować wśród nich jeszcze jedną nagrodę!

W losowaniu wzięło udział 86 obserwatorów. Liczby zostały im przyporządkowane od dołu do góry, czyli tak, jak obserwatorzy wyświetlają się w oknie. 

A nagrodę otrzymuje obserwator numer 30 czyli 

Nagrodą jest ten przepiśnik.



Bardzo proszę zwyciężczynie o podanie mailem danych do wysyłki. Zakładam, że osoby, które wygrały same sprawdzą wyniki candy. Jeżeli któraś z nich nie odezwie się w ciągu tygodnia (do 5 grudnia do godz. 24.00), wylosuję w to miejsce inną osobę.

Serdecznie dziękuję wszystkim komentującym za udział w moim candy! Gratuluję dziewczynom, które wygrały i bardzo proszę o informację, gdy przesyłka do Was dotrze.


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

niedziela, 25 listopada 2012

Aromatyczne świeczki na jesienne wieczory

Kiedy przeczytałam u Qry Domowej post o aromatycznych babeczkach, pomyślałam sobie, że warto pozbierać ogarki i niedopalone świeczki i też zrobić sobie nowe, pachnące świece.

Jak postanowiłam, tak zrobiłam :)


Dawno temu bawiłam się trochę w odlewanie świec. Robiłam ozdobne świece z zatopionymi w nich ziarnami kawy albo plasterkami pomarańczy... Z tego okresu pozostały mi jeszcze barwniki do świec, aromaty, blaszki i trochę knota.

Za naczynia do odlewania świec posłużyły mi szklanki i małe foremki do babeczek - podpatrzone u Qrki właśnie :)


Jak widać na zdjęciach, żeby knot nie utopił się w roztopionej parafinie, przywiązałam go do patyczka od szaszłyka, który położyłam na środku szklanki.


Do każdej świecy, zanim parafina zaczęła tężeć, dodałam po kilka kropli aromatu. Dzięki temu mam świece pachnące różą, bzem, zielonym jabłuszkiem i lawendą :)


Na zdjęciu poniżej widać świece jeszcze w szklankach. Za chwilę powędrują do lodówki, kiedy dobrze stężeją i schłodzą się, dadzą się łatwo wyjąć ze szklanek.


Zielona świeca zastygając dała fajny efekt, przypominający mi porosty :)



Żeby wyjąć babeczkowe świeczki z foremek, wystarczyło tylko lekko ścisnąć foremkę w górnej części i świeczki same wyskakiwały :)


Teraz, kiedy piszę ten post, siedzę w fotelu, a obok mnie na stoliku pali się pachnąca jabłkiem babeczka. O, właśnie tak:




Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

piątek, 23 listopada 2012

Świąteczne podkładki patchworkowe

Na większości blogów, które odwiedzam, od dawna trwają już świąteczne przygotowania. A ja co roku obiecuję sobie, że zacznę robić dekoracje i prezenty na Boże Narodzenie co najmniej we wrześniu. No i na tym się kończy, bo zawsze jest coś pilniejszego do zrobienia... I co roku szykuję wszystko na ostatnią chwilę...

Najpierw zrobiłam drobiazgi, które polecą aż do Kanady. A że podróż zabierze im prawie miesiąc, paczkę będę musiała wysłać już teraz, żeby dotarła przed świętami.

Uszyłam komplet sześciu podkładek z motywem świątecznym. Na każdej podkładce umieściłam patchworkową choinkę i dodatkowo ozdobiłam aplikacją z imieniem. 


Każdy członek pięcioosobowej rodziny będzie miał swoją osobistą podkładkę, a szósta jest przeznaczona dla gościa.

 

Dodatkiem do podkładek będzie bombka ozdobiona metodą karczochową. Ale tym razem zamiast wstążek atłasowych użyłam kawałków tkanin, które zostały mi po uszyciu podkładek.  


Jeszcze rzut okiem na całość :)


Kolejne świąteczne dekoracje niebawem... 


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

wtorek, 13 listopada 2012

Domowe farbowanie wełny...

... wciągnęło mnie niesamowicie :)

Tym razem ufarbowałam mieszankę zawierającą 55% wełny. Wybrałam ciepłe jesienne kolory, które bardzo lubię. Farbowanie uważam za bardzo udane, bo kolory są prawie takie, jak sobie zaplanowałam :)

Na zdjęciach żółty kolor jest za ostry, w rzeczywistości nie jest taki "kurczakowy", no ale zdjęcia były robione wieczorem, więc nie ma się co dziwić, że kolory z lekka przekłamane.  


Włóczka przed farbowaniem wyglądała jak na zdjęciu poniżej - smutny beżowo żółtawy melanż. Ale za to była mięciutka, puszysta, z delikatnym włoskiem.



Farbowałam jednorazowo 600 gram tej włóczki. Nie mam doświadczenia w farbowaniu i nie chciałam ryzykować, że druga partia wyjdzie mi w innych odcieniach. Ledwo upchałam te 3 duże precle na blasze do pieczenia, ale jakoś się udało i po wypłukaniu resztek farby jeszcze mokra włóczka wyglądała tak:

 

Schła dość długo, ale kiedy już wyschła, okazało się, że nic nie straciła ze swojej puszystości i delikatności.
 


Przewinęłam precelki w kłębki po 100 gram włóczki... 


... no i oczywiście musiałam zrobić chociaż parę rządków próbki, żeby zobaczyć, jak układają się kolory. Na zdjęciu widać próbkę z 30 oczek, ciekawe, jak będzie wyglądała większa powierzchnia dzianiny?





Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

Wyróżnienie LIEBSTER BLOG

Ostatnio dostałam wyróżnienie "Liebster Blog" od ka.ma.mi z bloga http://tworczynielad.blogspot.com.

Dziękuję bardzo za to, że zauważyłaś i doceniłaś moją pracę :) Dziękuję Ci także za nazwanie mnie dziewczyną - to bardzo miłe zważywszy na mój wiek i fakt, że ostatni raz ktoś o mnie tak mówił jakieś piętnaście lat temu, gdy byłam już... hmmm dziewczyną dojrzałą :) 


Dla wszystkich niewtajemniczonych, cytuję za ka.ma.mi zasady zabawy: 
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę" Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."

Oto pytania, które otrzymałam od ka.ma.mi i moje odpowiedzi:
1. Sutasz - kochasz czy może nienawidzisz? 
To cudowna technika, niesamowicie mi się podoba, ale staram się nie oglądać zdjęć, tutoriali, itp., żeby nie popaść w kolejne uzależnienie.
2. Barwy ciepłe czy zimne?
Zdecydowanie barwy ciepłe - przede wszystkim cała paleta kolorów jesieni
3. Bigle zwykłe, angielskie czy może wkrętki?
Bardziej podobają mi się angielskie, chociaż najczęściej noszę zwykłe bo są wygodniejsze. Wkrętek nie lubię.
4. Zapięcie do bransoletki: typu toggle czy tradycyjny karabińczyk?
Toggle - to zapięcie jest niezawodne. Przez karabińczyk, który się zacinał straciłam ostatnio ulubioną bransoletkę. 
5. Broszka: filcowa na zimę czy może tiulowa (lub z organzy) na lato?
Każda, byle ręcznie zrobiona :) 
6.Pudełeczko na biżuterię: złote czy srebrne?
Najlepiej drewniane, do tego zdekupażowane. 
7. Kolczyki: skromne maluszki czy może bardziej okazałe w formie ?
To zależy na jaką okazję - do biura i na sportowo - małe, nierzucające się w oczy,  na wieczór - bardziej okazałe. 
8. Kolczyki: smukłe i długie czy krótsze i pękate?  
Raczej smukłe i długie, chociaż gdyby zauroczyły mnie krótsze i pękate, to też bym nosiła  :)
9. Sutasz z dużą ilością koralików Toho (tak na bogato) czy może sutasz z większą ilością sznurka?
Każda wersja podoba mi się niesamowicie.
10. Blog: wyłącznie rękodzielniczy czy może z postami na różne tematy?
Blog wielotematyczny - czemu nie? 
11. Co Ci się nie podoba w wyglądzie mojego bloga (tak krótko)?
Nie mam się do czego przyczepić ;))


Blogi, które nominuję:

Właścicielki blogów mogą przyjąć wyróżnienie lub też (jeśli ktoś nie lubi takiej zabawy) pozostać bez echa.
 
A oto moje pytania
1. Szpilki czy baleriny?
2. Rozważna czy romantyczna?
3. Twój ulubiony kolor?
4. Spodnie czy spódnica?
5. Kolczyki czy naszyjnik?
6. Biżuteria skromna czy okazała?
7. Twój znak zodiaku?
8. Pies czy kot?
9. Miasto czy wieś?
10. Twoja ulubiona pora roku?
11.Zakupy w sklepie stacjonarnym czy przez internet?


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

wtorek, 6 listopada 2012

Ufarbowałam wełnę owczą

Już od dawna miałam ochotę spróbować domowego farbowania wełny. Już upatrzyłam sobie specjalną przędzę wełnianą do farbowania, ale przypadkiem trafiłam na Allegro na aukcję z uprzędzioną w pojedynczą nitkę wełnę owczą. 

Udało mi się wygrać prawie pół kilograma wełny za 16zł :) I to było to! Pomyślałam sobie, że nawet jak mi się nie uda farbowanie, to przynajmniej nie stracę wiele.

Nie farbowałam wełny w garnku na parze, tylko na blasze w piekarniku ;) Efekt nie do końca spełnił moje oczekiwania, ale sama jestem sobie winna, bo nie sprawdziłam na papierze jak wyglądają poszczególne kolory, tylko od razu nałożyłam barwniki na wełnę.

Wyszło tak:

A przed farbowaniem było tak:

Po zwinięciu w kłębki wełna prezentuje się całkiem nieźle...

Zrobiłam małe próbki - przerabiałam pojedynczą nitką...
wychodzą całkiem fajne paseczki, ale dzianina jest cieniutka

... i podwójną nitką
dzianina jest fajna mięsista, ale powstaje melanż
Wyszło mi za dużo niebieskiego, a szmaragdowa zieleń i granat są praktycznie niewidoczne. Szkoda, że zanim zwinęłam wełnę w kłębki nie ufarbowałam jej w tych nieudanych miejscach jeszcze raz.

Wnioski na przyszłość wyciągnęłam... Na pewno spróbuję jeszcze farbowania, bo bardzo mi się spodobała ta zabawa :)

A teraz idę zobaczyć, co tam słychać  na Waszych blogach, bo kilka dni mnie nie było...


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png