niedziela, 25 listopada 2012

Aromatyczne świeczki na jesienne wieczory

Kiedy przeczytałam u Qry Domowej post o aromatycznych babeczkach, pomyślałam sobie, że warto pozbierać ogarki i niedopalone świeczki i też zrobić sobie nowe, pachnące świece.

Jak postanowiłam, tak zrobiłam :)


Dawno temu bawiłam się trochę w odlewanie świec. Robiłam ozdobne świece z zatopionymi w nich ziarnami kawy albo plasterkami pomarańczy... Z tego okresu pozostały mi jeszcze barwniki do świec, aromaty, blaszki i trochę knota.

Za naczynia do odlewania świec posłużyły mi szklanki i małe foremki do babeczek - podpatrzone u Qrki właśnie :)


Jak widać na zdjęciach, żeby knot nie utopił się w roztopionej parafinie, przywiązałam go do patyczka od szaszłyka, który położyłam na środku szklanki.


Do każdej świecy, zanim parafina zaczęła tężeć, dodałam po kilka kropli aromatu. Dzięki temu mam świece pachnące różą, bzem, zielonym jabłuszkiem i lawendą :)


Na zdjęciu poniżej widać świece jeszcze w szklankach. Za chwilę powędrują do lodówki, kiedy dobrze stężeją i schłodzą się, dadzą się łatwo wyjąć ze szklanek.


Zielona świeca zastygając dała fajny efekt, przypominający mi porosty :)



Żeby wyjąć babeczkowe świeczki z foremek, wystarczyło tylko lekko ścisnąć foremkę w górnej części i świeczki same wyskakiwały :)


Teraz, kiedy piszę ten post, siedzę w fotelu, a obok mnie na stoliku pali się pachnąca jabłkiem babeczka. O, właśnie tak:

22 komentarze :

  1. Co za aromatyczne piękności! W życiu nie robiłam świec choć korciło mnie bardzo ;-) Z trzylatkiem kręcącym się pod nogami nie jest to takie łatwe, ale może któregoś dnia jak zaśnie...

    OdpowiedzUsuń
  2. Ale super!! A w czym topisz wosk??

    OdpowiedzUsuń
  3. W małym rondelku, przeznaczonym tylko do tego celu. Stawiam na maleńkim gazie i topię stearynę małymi porcjami.

    OdpowiedzUsuń
  4. Aha, dziękuję za odpowiedź :)
    Ale tę stearynę to masz ze starych świeczek, tak??

    OdpowiedzUsuń
  5. Dziś przetopiłam stare świeczki, które zdaje się, że są robione z tańszej parafiny. Stearyna mniej się kopci, ale chyba trudniej ją dostać. Chociaż na All... chyba jest wszystko :)

    OdpowiedzUsuń
  6. brawo:)) ciesze sie ,że mogłam ci przypomniec o robieniu swieczuszek..prawda ,ż e to fajna zabawa???pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. A czy te rzeczy do robienia świec - barwniki, aromaty, knoty - można kupić w jakimś sklepie "stacjonarnym"? Bo ja to bardzo mało internetowa jestem, jeśli chodzi o zakupy. :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Qrko, zabawa jest przednia :) Na wszelki wypadek garnuszka i reszty akcesoriów nie schowałam zbyt głęboko. Na pewno przed końcem zimy jeszcze z nich skorzystam :)

    Renik, nie mam pojęcia, czy gdzieś są sklepy stacjonarne z takim asortymentem. Ja kupuję prawie wszystko przez internet ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. podziwiam Twoje świeczki, fajny pomysł na prezent, taka własne świeczki :-)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ha, ha Jolu, a to dobre :))) Żebym tak mogła jeszcze przesłać zapach przez internet ;)

    OdpowiedzUsuń
  11. No super ...pachnące i ładne ...Pozdrawiam pa..

    OdpowiedzUsuń
  12. Świetnie Ci te swieczuszki wyszły :))

    OdpowiedzUsuń
  13. Kochana, to już mnie stąd nie wygonisz...
    od godziny oglądam i czytam Twojego bloga i stwierdzam, że masz cudowne twórcze ADHD :D
    pozdrawiam i zapraszam do siebie
    joycraft-lusi.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Kasiu, ja nie zamierzam Cię stąd wyganiać, buszuj sobie ile wlezie :) Wiesz, określenie twórcze ADHD, którego użyłaś bardzo do mnie pasuje - teraz już wiem, co mi dolega :))) A wolnej chwili oczywiście zajrzę na Twojego bloga. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  15. Ja tez przeczytałam temten post, ustawiłam na blacie kuchennych wszystko do świec i ... czeka na moją wenę.
    Jednak lenistwo wzieło górę chyba już się przepracowałam.
    Cudowne te Twoje świece mam w sumie bzika na punkcie świec:)
    Pozdrawiam Lacrima

    OdpowiedzUsuń
  16. Piękne robisz te świeczki, na pewno się przydadzą w ten świąteczny czas :-) Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  17. Tak tu pachnąco się zrobiło i cieplutko, że roztopiłam się jak ten wosk... Przepiękne, a te świąteczne cudeńka z poprzedniego postu wspaniałe. Bardzo spodobał mi się pomysł z zastąpieniem atłasowych tasiemek, bardzo fajny efekt, takie bombeczki bardzo w moim guście:)

    OdpowiedzUsuń
  18. A wiesz nigdy o tym nie pomyślałam żeby zrobić sobie własna zapachowa świeczkę, a mam w domu jeszcze barwniki spożywcze to może i by się dało zrobić z zwykłej zapachowa i kolorową :D zainspirowałaś mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  19. Blask bije z nich przepiękny, nawet no moim monitorze.:)
    Swoje pierwsze zakupione zapachowe świeczki, trzymam w ciuszkach, w szafie przez długie już lata pięknie pachnie.
    Odwracam tylko wosk, od czasu do czasu do góry nogami.:)
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  20. hej, podobne do woskow yanmkee, ale ja uwielbiam nie Yankee ale Kringle. Polecam sprawdzic fanom pachnacych swieczek. Ten sam człowiek je wymyslil:)))

    OdpowiedzUsuń