niedziela, 31 lipca 2016

Daktylowe "kulki mocy"

Kiedy najdzie Cię ochota na coś słodkiego lub kiedy po prostu brakuje Ci energii, zrób sobie daktylowe kulki mocy :) Zawierają same naturalne składniki - żadnych barwników, konserwantów, słodzików i innych niezdrowych substancji. Robi się je bez dodatku cukru, a ich słodycz bierze się z daktyli.

Najlepiej wybieraj daktyle ekologicznie, niesiarkowane, a kulki będą jeszcze zdrowsze. Daktyle są bogate w cukry proste, które nie wymagają trawienia, ale od razu zostają wchłonięte przez organizm. Dlatego są doskonałym źródłem energii. Zawierają też witaminy A, C, B1, B2 i PP, mikroelementy - potas, fosfor, żelazo i magnez oraz sporo błonnika.

Do zrobienia kulek oprócz daktyli potrzebne są jeszcze orzechy arachidowe, które mają najwięcej białka ze wszystkich orzechów (bo właściwie należą do rodziny strączkowych) oraz dużą ilość witaminy PP, która łagodzi stres i koi nerwy.

Kolejne dwa składniki to dobra gorzka czekolada (im większa zawartość masy kakaowej, tym lepiej) i odrobina oleju kokosowego. No i jeszcze około 15 minut wolnego czasu, z czego 5 minut zabierze przygotowanie samej masy, a 10 minut formowanie kuleczek :)



DAKTYLOWE KULKI MOCY

Składniki na ok. 40 kulek

1 szklanka suszonych daktyli,
1 szklanka orzechów  arachidowych niesolonych,
1 tabliczka gorzkiej czekolady (ja użyłam takiej z zawartością 90% kakao),
1 łyżka oleju kokosowego,
ciepła woda do namoczenia daktyli,
posypka - według uznania (posiekane orzechy, wiórki kokosowe, sezam, siemię lniane, mak, gorzkie kakao, itp)



Wykonanie
Daktyle zalej gorącą wodą, gdy zmiękną, wodę odlej do osobnego naczynia (nie wylewaj bo może się jeszcze przydać). Orzechy zmiel w młynku lub zblenduj. Czekoladę połam, dodaj olej kokosowy i rozpuść w kąpieli wodnej lub w mikrofalówce. Daktyle przełóż do większej miski, zblenduj na gładką masę, dodawaj stopniowo orzechy i gorącą stopioną czekoladę, wymieszaj. Masa powinna mieć konsystencję plasteliny - jeśli jest za gęsta - dodaj wody od moczenia daktyli, jeśli jest za rzadka, klei się i nie daje formować - dodaj zmielonych orzechów.


Przygotuj sobie w miseczkach posypkę - ja użyłam wiórków kokosowych, posiekanych orzechów arachidowych, czarnego sezamu, złocistego siemienia lnianego i kakao.

Z jeszcze ciepłej masy formuj nieduże kulki i obtaczaj w posypce. Odkładaj na deseczkę i zostaw aż całkiem ostygną.


Gotowe kulki przełóż do szczelnie zamykanego pojemnika i wstaw do lodówki. W ten sposób można je przechowywać do 7 dni. Kulki nadają się również do mrożenia, wtedy można je przechowywać dłużej.


U mnie kulki znikają błyskawicznie, dlatego zrobiłam je z podwójnej ilości składników, ale do jednej porcji zamiast 1 szklanki orzechów dodałam 1,5 szklanki zmielonych wiórków kokosowych.

Do zrobienia kulek można wykorzystać każdy rodzaj orzechów (nie tylko arachidowe), migdały, słonecznik i na pewno jeszcze inne ziarna. Warto poeksperymentować, żeby znaleźć "swój smak", można dodawać do gotowej masy różne przyprawy, np. cynamon albo ... imbir lub chilli ;)

 
Smacznego :)

Pozdrawiam serdecznie

piątek, 29 lipca 2016

Sukienka z pepitki - już po raz ostatni ;)

Miałam wolne popołudnie, więc postanowiłam uszyć wreszcie coś dla siebie. Powstała kolejna sukienka z zapasów materiałowych wyciągniętych z szafy, skrojona według sprawdzonego już wielokrotnie wykroju.


Górę, podobnie jak w biało-czarnej sukience z gipiurą skroiłam ze zmodyfikowanego wykroju pobranego ze strony leko-mail.ru.


A uszyłam ją z dzianiny dresowej z dodatkiem elastanu, odzyskanej ze spódnicy, która wcześniej była elementem dwuczęściowej sukienki. Ponieważ okazało się, że noszę tylko górę sukienki, a spódnica leży nieużywana, poprułam spódnicę, a dzianina powędrowała do szafy w oczekiwaniu na "drugie życie". 

Musiałam się mocno nakombinować, żeby dzianiny wystarczyło na górę sukienki, ale jak widać udało się :)


W ten sposób powstała sukienka wprawdzie podobna do biało-czarnej z gipiurą, ale jednak inna - tym razem bez gipiurowych ozdób i z szerokim dołem układanym w kontrafałdy, uszytym z czarnej ubraniówki, której ostatni już kawałek wyciągnęłam ze swojej przydasiowej szafy ;)


Góra sukienki nie wymaga podszewki, więc dałam ją tylko w dolnej części, wszywając w szew łączący górę sukienki ze spódnicą. Ze względu na to, że góra jest rozciągliwa, ale dół już nie, wszyłam z boku krótki zamek, który ułatwi zakładanie sukienki.


Sukienka fajnie wygląda bez paska, ale mogę ją także nosić z szerokim paskiem, który maskuje linię łączenia tkanin.


I tym sposobem wykorzystałam już ostatni kawałek dresówki w pepitkę ;) A sukienkę zgłaszam do lipcowej akcji "Uwolnij tkaniny ze swojej szafy" u Zapomnianej pracowni.





 Pozdrawiam serdecznie

piątek, 8 lipca 2016

Dwustronna kocia kosmetyczka ;)

Dziś przedstawiam szybki "uszytek" dla miłośniczki koloru czerwonego i kotów. Kosmetyczka, którą uszyłam idealnie wpisuje się w jej upodobania :) Będzie służyła do przechowywania w torebce rozpoczętej robótki frywolitkowej wraz z potrzebnymi przyborami. Ma wymiary 16x12cm i szerokość dna ok. 4cm. Zmieści się więc w torebce bez problemu.

Kosmetyczka jest dwustronna. Ale nie w tym sensie, że można ją odwrócić na lewą stronę, bo wszyłam zamek błyskawiczny z pojedynczym suwakiem. Kosmetyczka ma po prostu przód i tył zupełnie różne, chociaż obie strony utrzymane są w tonacji czerwieni.


Wszystkie materiały i dodatki, które wykorzystałam do jej uszycia pochodzą z mojej przepastnej szafy :) Z jednej strony użyłam czerwonej bawełny w białe groszki i zrobiłam małą, prostą aplikację z sylwetką kota.


Do uszycia drugiej strony kosmetyczki wykorzystałam gotowy prostokąt z pozszywanych kwadracików, który został mi po szyciu świątecznych podkładek na stół.


Wnętrze kosmetyczki jest uszyte z kawałka bawełny w czarno-białe paseczki, a kieszonka dla kontrastu jest czerwona w biały maczek. Na środku co drugiego kwadracika przykleiłam czarne szklane dżety.


Kosmetyczka była niespodzianką, a że jest już u właścicielki, to mogę ją pokazać na blogu :)


Pozdrawiam serdecznie

środa, 6 lipca 2016

Letnia "bluzka z potencjałem" od Papavero

Gdy zrobiło się upalnie i temperatura na zewnątrz przekroczyła 30 stopni w cieniu, stwierdziłam, że w mojej garderobie brakuje przewiewnej bawełnianej bluzeczki. I właściwie przydałoby mi się kilka bluzek na upały, ale od czegoś trzeba zacząć ;) Na pierwszy ogień poszła więc "bluzka z potencjałem" ze strony papavero.


Dlaczego bluzka z potencjałem? Bo według papavero, można po przedłużeniu wykroju uszyć sukienkę, można wykrój wykorzystać jako górę kombinezonu, bluzeczkę zostawić puszczoną luzem, ściągnąć paskiem albo wciągnąć gumkę w obręb dołu. Jeden wykrój - tyle możliwości :)


Ja uszyłam sobie przewiewną bluzeczkę z batystu w małe groszki. Zużyłam resztę tkaniny, która pozostała mi po szyciu tej bluzeczki bez wykroju. Nie do wiary, że ten materiał przeleżał w szafie prawie 4 lata!


U papavero z tyłu  jest pęknięcie i zapięcie na guziczki. Ja zrobiłam na plecach łezkę i doszyłam dwa obrębione paski materiału do zawiązania na supełek :)



Jak już uszyłam sobie bluzkę na upały, to okazało się, że pogoda się zmieniła, temperatura spadła i pada deszcz :(  No ale lato dopiero się zaczęło, więc na pewno nie raz będę miała okazję założyć  tę bluzeczkę.




Pozdrawiam serdecznie


niedziela, 3 lipca 2016

Oto quiet book dla Tymka - tadaaaam !!!

Przez dwa tygodnie, dzień po dniu szyłam kolejne strony książeczki, która będzie prezentem na drugie urodziny Tymka. Wczoraj pozszywałam po dwie strony razem i obszyłam lamówką, którą zrobiłam z szarej bawełny w malutkie białe kropeczki. Dziś połączyłam wszystkie "karty" książeczki, doszyłam grzbiet i zapięcie na rzep.

I oto tadaaaaam!!!! Przedstawiam gotowy quiet book dla Tymka :)


Książeczka ma wymiary 31 x 31 cm i grubość około 10cm.


Książeczka szyta

Żeby połączyć strony książeczki, najprościej było zrobić w kartach dziurki i przewlec sznureczek. Jednak bardziej podoba mi się książeczka zszyta w taki sposób, że nie widać miejsc łączenia.

Quiet book zszyłam więc metodą, którą podpatrzyłam na filmie Iriny Sorokiny - tutorial jest dostępny w dwóch częściach na youtube: część pierwsza i część druga.

A oto oblamowane i połączone strony książeczki. Nie będę ich komentować, bo już wszystko napisałam o nich w poprzednich postach ;)
 










Jeśli ktoś miałby ochotę zobaczyć, "jak to działa" - zapraszam na filmik.




Okazało się, że torba, którą uszyłam wcześniej pasuje idealnie :) Można w niej przechowywać książeczkę i w razie potrzeby wygodnie przenosić.




Chciałabym jeszcze serdecznie podziękować wszystkim tym, którzy mi kibicowali i na bieżąco śledzili proces powstawania tej książeczki. Bez Waszego dopingu i mobilizujących komentarzy pewnie nie miałabym takiej motywacji, żeby codziennie siadać do maszyny, niezależnie od mojego samopoczucia, chęci i ilości wolnego czasu  ;)

Pozdrawiam serdecznie

piątek, 1 lipca 2016

Quiet book dla Tymka - strona 16

Ostatnia strona - tylna okładka uszyta. Tło w takim samym kolorze jak wierzch książeczki, duża kieszeń na zamek na pewno przyda się do schowania drobnych elementów, pozostałych po zabawie.


Duży czerwony koral na sznureczku przywiązany do suwaka stanowi fajny akcent kolorystyczny.



I to już wszystkie strony, książeczka już prawie gotowa :) Po piętnastu dniach szycia strony wyglądają tak:




Pierwotnie planowałam uszyć 20 stron, ale już koło dziesiątej zorientowałam się, że książeczka byłaby zbyt gruba. Uznałam, że 16 stron wystarczy. Przyznam, że początkowo miałam obawy, czy dam radę codziennie uszyć stronę, czy wytrzymam takie tempo? Ale publicznie złożona obietnica spowodowała, że miałam silną motywację i dałam radę :) 


Dziś było mało szycia jeśli chodzi o samą książeczkę, uszyłam więc dodatkowo torbę do przechowywania i noszenia książeczki. O taką:




Od jutra biorę się za zszywanie książeczki w całość. Nie wiem ile czasu mi to zabierze, bo będę to robić po raz pierwszy. Niebawem kolejny post z prezentacją efektu końcowego :)


Pozdrawiam serdecznie