sobota, 31 maja 2014

Kraciasta sukienka

Kolejną sukienkę uszyłam korzystając ze sprawdzonego już wykroju - w zeszłym roku szyłam z niego biało-czarną sukienkę z rypsu.




Wiosenna sukienka z tkaniny w kratę wygląda tak :)



Tkanina zupełnie "nie moja" - po pierwsze raczej nie noszę kraty, po drugie turkus to kolor, którego jak dotąd unikałam. Ale spodobał mi się ten materiał, bo kolory są wiosenne, rozbielone, dodatkowo w kratce pojawia się cieniutka srebrna niteczka, która delikatnie połyskuje.



Największym problemem było dla mnie dopasowanie wzoru - w poziomie udało mi się kratkę spasować, ale w pionie ze względu na cięcia już się to nie udało...



Sukienka ma małe rękawki, właściwie półrękawki - wykończyłam je gotową tasiemką ze skosu. 



Kryty zamek wszyłam już bez większych problemów...



... no i proszę, tak oto gotowa sukienka wygląda na mnie :) 





Wprawdzie to jeszcze kalendarzowa wiosna, ale w Tanowie na łąkach,  które często odwiedzam już widać lato.



Zobaczcie, jaki ładny koziołek pozował do zdjęcia :) 



Zatrzymał się jakieś 20 metrów od ambony, ale po chwili ruszył do lasu. Na szczęście udało się zrobić parę fotek :) 


poniedziałek, 12 maja 2014

Przepis na pyszną szarlotkę :)

W miniona sobotę upiekłam kruchą szarlotkę. Postanowiłam podzielić się przepisem, bo ciasto jest pyszne i przy tym niezawodne - zawsze się udaje :) Można je przygotować wcześniej i surowe zamrozić. Można z niego zrobić kruche ciastka posypane sezamem, orzechami lub słonecznikiem. Nadaje się też na babeczki nadziewane śliwkami - potrzebne są tylko małe metalowe foremki. No i śliwki - ja zawsze mam mrożone ;)

A oto przepis:


SZARLOTKA KRÓLEWSKA

Składniki:

- 60 dag mąki,
- 40 dag tłuszczu (najlepiej mieszany: masło + margaryna + smalec),
- 20 dag cukru pudru,
- 4 żółtka,
- skórka otarta z 1/2 sparzonej cytryny,
- szczypta soli.
- 1,5 kg jabłek,
- cukier i cynamon - do smaku.

Przygotowanie:
Mąkę usypać w kopczyk, zrobić wgłębienie, wbić żółtka, dodać cukier, sól i skórkę cytrynową. Tłuszcz pokroić na kawałeczki i wszystko razem posiekać nożem, a potem tylko zlepić palcami. Nie wyrabiać ciasta, bo ogrzeje się od rąk i tłuszcz się roztopi - a wtedy ciasto będzie twarde. Ciasto uformować w kulę zawinąć w folię i włożyć na godzinę do lodówki.

Odkroić 3/4 ciasta, pokroić w plastry i wylepić średnią tortownicę (wcześniej niczym nie smarować - ciasto jest tłuste), uformować wysokie brzegi, nakłuć widelcem w wielu miejscach, wstawić do bardzo mocno nagrzanego piekarnika (ustawić na 200-220 stopni) i podpiec. Ciasto w czasie pieczenia lubi się podnosić - można więc położyć na cieście papier do pieczenia i nasypać grochu albo drobnej fasoli, która obciąży spód. Gdy ciasto będzie miało słomkowy kolor - wysypać groch (albo fasolę).

W czasie, gdy spód się zapieka, obrać półtora kilograma jabłek (najlepsza jest szara reneta, albo inne kwaśne), zetrzeć na tarce lub pokroić w cienkie plasterki, wymieszać z cukrem i cynamonem (do smaku). Można dodać garść rodzynek.

Na podpieczony spód wysypać cienką warstwę tartej bułki, która wchłonie nadmiar soku z jabłek, wyłożyć utarte jabłka. Resztę ciasta rozwałkować, pokroić w paski szerokości 1 cm, ułożyć na jabłkach w krateczkę, docisnąć brzegi.


Piec w gorącym piekarniku ok. 1 godz. (na rumiano).


Zajadać ze smakiem na zimno lub na ciepło - jak kto woli. A kto nie musi liczyć kalorii, niech spróbuje szarlotki z bitą śmietaną albo gałką lodów :)

Smacznego!

Kolejna "rosyjska" sukienka :)

Skończyłam wreszcie sukienkę z supełkowej mieszanki, którą kupiłam za bezcen wieki temu... 

Leń jakiś mnie dopadł, tyle rzeczy mam rozgrzebane i trudno mi się zmobilizować, żeby je skończyć. Ta sukienka czekała na podłożenie i wszycie podszewki w dolnej części prawie miesiąc... No i się doczekała ;)


To kolejny wykrój, który odłożyłam do segregatora z projektami do ponownego wykorzystania. Pobrałam go z rosyjskiej strony leko-mail.ru. Tym razem wybrałam płatny model 4324. 


Trudno było na zdjęciach oddać rzeczywisty kolor tkaniny, bo pogoda pochmurna i deszczowa. W realu kolor jest ciepły, jasnobeżowy z supełkami i zgrubieniami w kolorze ecru i brązowym. 


Jak widać sukienka jest odcinana i pod biustem zamiast zaszewek ma delikatne marszczenie. Szeroki pas jest ładnie dopasowany.


Dół sukienki jest układany w dość głębokie kontrafałdy, po trzy z przodu i z tyłu.


Nadal nie mam stopki do wszywania zamków krytych, ale jakoś sobie radzę ;)



Sukienka pomimo tego, że ma dość mocno dopasowaną górę jest bardzo wygodna i nie krępuje ruchów.

Edit 26.05.2014 
Moja sukienka wygrała w konkursie leko-mail.ru :)))
Nagrodą są kody umożliwiające pobranie 10 dowolnych wykrojów!
Będzie się szyło :) 



W miniona sobotę upiekłam kruchą szarlotkę. Postanowiłam podzielić się przepisem, bo ciasto jest pyszne i przy tym niezawodne - zawsze się udaje :)

Edit 27.07.2015
W związku z reorganizacją bloga przepis na szarlotkę przeniosłam do odrębnego postu z tą samą datą (12.05.2014)

piątek, 2 maja 2014

"Miodek" z mniszka lekarskiego i zapowiedź nowej sukienki

Maj to czas, kiedy każda łąka i prawie każdy skrawek trawnika pokrywa się intensywnie żółtymi kwiatkami mniszka lekarskiego czyli popularnego mlecza. W tym roku wiosna przyszła wcześniej i chociaż maj dopiero się zaczął, mniszek już przekwita i widać białe kule zwane dmuchawcami. W niektórych miejscach jeszcze można znaleźć kwiaty mniszka - to już ostatni moment, żeby zrobić majowy "miodek" z mniszka lekarskiego.

Celowo piszę "miodek" w cudzysłowie, bo z prawdziwym miodem, robionym przez pszczoły nie ma nic wspólnego. Jednak wyglądem przypomina miód - jest gęsty, złocisty i intensywnie pachnący.


"Miodek" z mniszka lekarskiego ma działanie prozdrowotne, ponieważ pomaga w leczeniu kaszlu i infekcji dróg oddechowych, poprawia trawienie, łagodzi schorzenia pęcherza i nerek, wspomaga leczenie miażdżycy, przyśpiesza gojenie się ran i oczyszcza organizm z toksyn.


"MIODEK" Z MNISZKA LEKARSKIEGO

Zbieramy na łące lub w miejscu położonym z daleka od ulicy 500 kwiatków mniszka - same kwiaty z zielonymi koszyczkami, ale bez łodyżek. Zbieramy je w suchy, słoneczny dzień, gdy są w pełnym rozkwicie. Po powrocie do domu rozsypujemy je na arkuszu białego papieru i pozostawiamy, żeby wyszły z nich wszystkie owady (jak wiadomo owady lubią żółty kolor, więc na pewno w zebranych kwiatkach  będzie ich sporo).  



Kwiatków nie płuczemy! Zalewamy je 1 litrem wody, dodajemy obraną ze skórki i pokrojoną cytrynę oraz łyżeczkę wiórków świeżego imbiru. 



Gotujemy 20 minut pod przykryciem i odstawiamy na 24 godziny.



Następnego dnia przecedzamy wywar, odciskając kwiatki przez gazę lub płótno. Do klarownego wywaru dodajemy 1 kg cukru i sok z 1 cytryny (zamiast soku z cytryny można dodać sok z pomarańczy). Gotujemy na malutkim ogniu tak długo, aż zmniejszy objętość mniej więcej o połowę. Trwa to ok. 2-3 godziny. Mieszamy drewnianą łyżką od czasu do czasu. 



Gorący "miodek" wlewamy do wyparzonych słoików, zakręcamy, odwracamy do góry dnem i wkładamy pod kocyk. 



"Miodek" z mniszka stosuje się w ilości 2-3 łyżeczki dziennie. Można nim posłodzić herbatę, a także posmarować kromkę chleba z masłem.

Przeciwwskazaniem do stosowania "miodku" są wrzody i nadkwaśność żołądka oraz cukrzyca.

Polecam wszystkim ten "miodek"! Ja przymierzałam się do jego zrobienia kilka lat i zawsze jakoś przypominałam sobie o nim, gdy z mniszka pozostawały tylko dmuchawce. W tym roku mi się udało :)



A żeby nie było, że ten wpis jest nie związany z tematyką bloga, powiem, że szyje się sukienka - oczywiście z rosyjskiego wykroju ;)




Zostało mi jeszcze wszycie podszewki (będzie tylko w dolnej części) i podłożenie sukienki. 


Efekt końcowy już niebawem :)