piątek, 22 marca 2013

Karczochowe jajka - inaczej :)

W poprzednim pisałam o kurczaku i zającu zrobionych z jajek styropianowych. Oto one:



Jajka mają 12 cm długości, ozdobione są techniką karczochową, czyli przy pomocy wstążki atłasowej i szpilek. A żeby to nie były zwykłe jajka, to w tym roku zrobiłam kurczaka i zająca. Wystarczyło dodać trochę filcu, piórek i ruchome oczka i ... proszę :)



Zrobię jeszcze pewnie podobne zajączki i kurczaczki z mniejszych jajek. Zostało mi jeszcze kilka w rozmiarze 9cm :)

No i z "obowiązku kronikarskiego" zaprezentuję jeszcze małe podkładki z motywem świątecznym. Uszyłam ich 12 sztuk.


czwartek, 21 marca 2013

Kurki, koguciki i zające - filcowych dekoracji ciąg dalszy

Działam zrywami, tworzę seriami :)  Niedawno odkryłam filc techniczny - nie ten cieniutki, używany do sutaszu, ale taki bardziej torebkowy, o grubości 3-4mm. No i tak sobie szyję - hurtowo :) 




A że Wielkanoc za pasem, to powstały filcowe kurczaki ze schematu, który zamieściłam wcześniej - tym razem całe stadko :)

Hurtowa produkcja kurczaków...

Tu jeszcze ślepe, ale niedługo przejrzą na oczy :)

 


Zrobiłam też kurczaki stojące - wystarczyło wszyć niezbyt szeroki klin zaczynający się od dzióbka, a kończący pod ogonkiem. Wycięłam jeszcze z czerwonego filcu pazurki i przykleiłam od spodu kurczaka - teraz jest stabilny i nie przewraca się.

 
Z tego samego wykroju zrobiłam też koguciki - zamiast piórek w kształcie łezki wycięłam 3 dłuższe piórka zakrzywione jak bumerang.



No i jeszcze z rozpędu uszyłam kilka zajączków :) 


Są dość lekkie, więc można je powiesić na gałązkach wierzby - każdy zajączek ma wszytą wstążeczkę do zawieszenia.



Ufff.... Nie zanudziłam Was tymi świątecznymi ozdobami? Do Wielkanocy został jeszcze tydzień, więc jeszcze pewnie zrobię trochę ozdób karczochowych. Mam już zająca i kurczaka, które zrobiłam na dużych jajkach styropianowych - ale o tym następnym razem :)

sobota, 16 marca 2013

Wygrana od Xementyny :)

Uśmiech nie schodzi mi z twarzy. Co chwilę zerkam na drzwi pokoju i się uśmiecham :) A co wisi na klamce u drzwi? Zobaczcie sami. No jak się nie uśmiechać do tych cudnych pingwinków :)))


Jakiś czas temu zapisałam się na candy u Xementyny. Kiedy Dorotka ogłosiła wyniki, przeczytałam imiona szczęśliwych wygranych, przewinęłam stronę, żeby w komentarzu im pogratulować i ku mojemu ogromnemu zaskoczeniu zauważyłam swoje imię. Okazało się, że Xementyna przewidziała nagrodę dodatkową dla jednej z siedmiu osób, które napisały na jej blogu najwięcej komentarzy. Uroczy synek Dorotki wylosował ... mnie! Ale się ucieszyłam :)))

Dziś odebrałam na poczcie przesyłkę, w domu z niecierpliwością rozerwałam kopertę i moim oczom ukazała się ta cudna torba, którą podziwiałam w walentynkowym poście Doroty. Oprócz torby dostałam duży kupon bawełny, widoczny na zdjęciu poniżej.


Kochana, bardzo Ci dziękuję za ten piękny prezent :)  

Torba jest tak perfekcyjnie uszyta, że nie mogę przestać podziwiać :) Chyba nie będę w niej nosić zakupów, bo najzwyczajniej w świecie będzie mi szkoda... ;)


Zobaczcie te precyzyjnie wykonane aplikacje...


... te dopracowane detale - pięknie wszytą podszewkę, kieszonki wewnętrzne, ozdobne stębnowanie :)


Wielu z Was z pewnością zna prace Xementyny, a jeśli ktoś jeszcze nie trafił na jej bloga, to koniecznie wejdźcie tu: 


i podziwiajcie te piękne rzeczy, które szyje Dorota. Możecie się od niej wiele nauczyć, a na pewno zainspirować, bo pomysłów jej nie brakuje.

czwartek, 14 marca 2013

Jak uszyć kurkę piramidkę z dwóch kwadratów?

Już niewiele czasu zostało do świąt. A u mnie praca wre, powstają nowe ozdoby i dekoracje :)

Dziś pojawiło się całe stadko sympatycznych kurek uszytych z resztek materiałów. Kurki są milutkie, mięciutkie, trochę przypominają piramidki, a szyje się je naprawdę łatwo.


Większość z Was na pewno zna już i szyła te kurki. Ale dla tych, którzy dopiero uczą się szyć, przygotowałam mały kursik obrazkowy. Uszycie takiej kurki zabierze niewiele czasu, nie wymaga specjalnych umiejętności, a efekt końcowy sprawia ogromną frajdę :)

Zamieszczony szablonik po kliknięciu powiększy się. Można go zapisać na dysku i wydrukować.


Z tkaniny wyciąć dwa kwadraty 10 x 10 cm. Z filcu wyciąć ogonek, grzebyk i dziobek. Grzebyk i dziobek ułożyć na jednym z kwadratów tak, jak na zdjęciu. Przykryć drugim kwadratem (prawą stroną do prawej), przeszyć 3 boki (na zdjęciu domalowałam ciemną stębnówkę, żeby było lepiej widać), pozostawiając w trzecim boku niezaszyty odcinek 3-4cm służący do przewinięcia kurki na prawą stronę.


Niezaszyty bok złożyć tak jak na zdjęciu, wsunąć w środek ogonek i przestębnować. Przewrócić kurkę na prawą stronę.


Wypchać korpus kurki wkładem poduszkowym, otwór zaszyć ręcznie. Jeszcze tylko trzeba kurce zrobić oczka. Fajnie wyglądają przyszyte dwa małe koraliki 3-4 milimetrowe. Gotowe!


Oczywiście nie poprzestałam na jednej kurce, zobaczcie jakie stadko uszyłam :)


Za moim oknem zima i mróz, ale w domu mam już wiosnę :) Hiacynty pachną tak mocno, że aż w nosie kręci ...

niedziela, 10 marca 2013

Tildowe króliki z jajem :)

Wykrój i szmatki miałam już przygotowane. Wczoraj w końcu zebrałam się na odwagę, wygospodarowałam trochę czasu i ... oto są! Uszyłam od razu trzy - moje pierwsze króliczki :)
 


Bardzo fajny kurs obrazkowy pokazujący jak uszyć takiego królika przygotowała Beaśka prowadząca bloga

Ten kurs i jeszcze kilka innych pomysłów na świąteczne dekoracje można znaleźć na stronie


Króliczki są prezentami świątecznymi dla trójki rodzeństwa - dwóch chłopców i dziewczynki. Każdy dostanie króliczka z własnym imieniem. Nadruk zrobiłam oczywiście przy użyciu papieru do naprasowanek.


Króliczki szyje się łatwo i dość szybko, natomiast wypychanie króliczka (przynajmniej dla mnie) nie jest rzeczą prostą. Starałam się nie ubijać wypełniacza i delikatnie umieszczać małe kłaczki w łapkach, ale i tak powstawały zbite kulki widoczne pod "skórą". Pewnie jest to kwestia wprawy, bo przy trzecim króliku już szło mi lepiej :)


Tego posta zatytułowałam "Tildowe króliki z jajem". A dlaczego? Bo każdy królik zaniesie swojemu przyszłemu właścicielowi (lub właścicielce) jajo ozdobione techniką decoupage. Bo przecież to prezenty na Święta Wielkanocne :)


Acha! Króliki mają czapeczki założone inaczej niż na wszystkich zdjęciach które widziałam - tak po "rybacku" :) Po prostu tak mi się bardziej podobało :)

wtorek, 5 marca 2013

Czarna owca - moja pierwsza Tilda

Właśnie uszyłam moją pierwszą maskotkę tildową - owieczkę. Wykrój znalazłam w internecie, a że owieczka wydawała mi się najprostsza do uszycia, więc wybrałam ją na początek. Kawałek koca polarowego udaje runo owieczki i ma podstawową zaletę - doskonale ukrywa wszystkie niedociągnięcia w szyciu.


Dodatkowym atutem tego wykroju jest brak ubranka :) Tak więc pierwsze koty za płoty!


Owieczka ma oczka z koralików, nosek wyszyty muliną, a na brzuszku ma naszyte filcowe serduszko, które ukrywa ręcznie zaszyty otwór przez który przewróciłam i wypchałam watą syntetyczną ciałko owieczki.



A dlaczego owca jest czarna? Bo przeznaczona dla ==>  CZARNEJ OWCY :)


Mam już wykrój tildowego króliczka :) Wiem, wiem - to już takie oklepane, prawie każdy już szył takiego królika. Ale ja jeszcze nie i strasznie mnie korci, żeby uszyć królika w ogrodniczkach i królisię w słodkiej sukience i... ech, ma ktoś może trochę wolnego czasu na zbyciu???? ;)