piątek, 28 grudnia 2012

Święta, święta i po świętach :)

Przed samymi świętami zmobilizowałam się i zrobiłam jeszcze kilka karczochowych bombek, o takich :)


Jak co roku upiekłam pierniki, a właściwie ciasta piernikowe przekładane domowymi powidłami śliwkowymi (to te z polewą jak pajęczyna), no i oczywiście strucle makowe w ilości 12 sztuk :)


Obiecałam pokazać, jak będą wyglądały polukrowane drobne pierniczki, które upiekłam wcześniej. Na zdjęciu jest tylko niewielka ilość z całości, żeby było lepiej widać :)

  
Choinka po sam sufit to już tradycja, tym razem z ledowymi światełkami, które w ciemnościach świecą dużo jaśniej niż tradycyjne żaróweczki.


A na stół przygotowałam winietki z imionami, ozdobione mikołajowymi zawieszkami. Każdy mógł zabrać sobie mikołaja do domu i powiesić na swojej choince.


wtorek, 18 grudnia 2012

Podkładki z motywem świątecznym

Kolejne prezentowe drobiazgi dotarły do adresatów, więc mogę już pokazać, co jeszcze uszyłam :)

Podkładki są dość duże, mają wymiary ok. 45x35cm. Lamówkę robiłam sama, tnąc tkaninę po skosie i zaprasowując brzegi.

Podkładki pod talerze z naszytymi imionami, lewa strona z tej samej tkaniny co lamówka. W tytule posta napisałam, że podkładki są z motywem świątecznym, bo ten biały zwierz na tkaninie skojarzył mi się z reniferem. Ale teraz, jak patrzę na te zdjęcia, to mam wątpliwości, czy to czasem nie jest łoś? :)))


I dwie podkładki uniwersalne (bez napisów):


niedziela, 16 grudnia 2012

Pyszne pierniczki - nie tylko na Święta

Macie sprawdzony przepis na pierniczki? 

Oto mój wypróbowany:


DROBNE PIERNICZKI


Składniki:
55 dag mąki, 25 dag miodu, 10 dag cukru-pudru, 12 dag masła, 1 jajo, 2 płaskie łyżeczki sody oczyszczonej, 1 paczka przyprawy do piernika (chociaż najlepsza i najbardziej aromatyczna jest przyprawa do piernika zrobiona samodzielnie).


Przygotowanie: 
Miód i masło roztopić, przestudzić. Mąkę przesiać razem z sodą na stolnicę, zrobić w niej wgłębienie, wlać miód z masłem, nożem wymieszać z częścią mąki, tak aby się nie rozlewało. Dodać przyprawy korzenne, cukier-puder i jajko. Zagnieść ciasto jak na pierogi. Wyrabiać dokładnie tak długo, dopóki nie będzie lśniące i jednolite.


Blachę wyłożyć papierem do pieczenia. Ciasto wywałkować do grubości 0,5 centymetra, podsypywać mąką. Wykrawać foremkami pierniczki w różnych kształtach, układać na blasze i piec w temperaturze 180 stopni około 10 minut.


Pierniczki przechowywać w słoju lub szczelnie zamkniętym blaszanym pudełku. Pierniczki po upieczeniu są miękkie, potem twardnieją i znów miękną po dwóch tygodniach. Aby zmiękły szybciej, można do puszki włożyć cząstki jabłka.

Pierniczki można lukrować lukrem z surowych białek i cukru-pudru z dodatkiem paru kropel soku z cytryny.



Pierniczki są naprawdę pyszne, znikają błyskawicznie, więc przezornie upiekłam ich więcej, podwajając proporcje. 

No to teraz ja znikam ... do kuchni :)


Pozdrawiam serdecznie

Bombki karczochowe zwykłe i niezwykłe :)

Dziś wysłałam do rodziny ostatnie już przesyłki ze świątecznymi życzeniami. W ubiegłym roku robiłam dekupażowe bombki z naniesionymi na nich życzeniami. Można je obejrzeć w tym poście i  w tym poście. 

A w tym roku oprócz świątecznych kartek z życzeniami, wysłałam karczochowe mikołaje. O takie :


Zainspirowało mnie zdjęcie na chomiku u danfi1. Mikołajki są zrobione na bazie jajka styropianowego o wysokości 12cm. Wszyscy się dziwili i pytali czy nie pomyliłam świąt - no bo jak to - kupuję jajka na Boże Narodzenie? A ja miałam plan :)


Tak wyglądały mikołaje jeszcze nie wykończone. Zrobiłam im noski z pomponików, oczka i buzie z filcu, no i okulary z aluminiowego drutu.


Jeszcze tylko celofanowe opakowanie, hops do kartonika ... i w drogę :) No właśnie - czy wiecie, że małe paczki w kartonikach można wysyłać (za pół ceny) jako listy?


Oczywiście robię też tradycyjne bombki karczochowe.


Przygotowania do świąt idą pełną parą. Działam też na polu "kuchennym". Uszka w ilości hurtowej już ulepione i zamrożone, właśnie studzi się farsz na pierogi z kapustą i grzybami, a ja zaraz zabieram się za lukrowanie pierników.


Macie sprawdzony przepis na pierniczki? 

Mój wypróbowany przepis na pyszne pierniczki znajdziecie w następnym poście :)

czwartek, 13 grudnia 2012

Zimno, coraz zimniej... pora na szaliki

Zima nie odpuszcza, mróz coraz większy, więc dłubię różne otulacze, ocieplacze i szyjogrzeje :)

Bardzo spodobały mi się fantazyjne włóczki dostępne w e-dziewiarce i to właśnie z nich powstały robótki, które prezentuję na poniższych zdjęciach.

Ponieważ nie przechowuję banderoli z włóczek i nigdy nie pamiętam, gdzie którą włóczkę kupiłam, postanowiłam informacje o włóczce umieszczać w postach, przy każdej z robótek. Zdjęcia pochodzące ze sklepów mają naniesione odpowiednie informacje - to tak dla porządku :)

Na początek tęczowy szalik. Okazał się mięsisty i cieplutki, pomimo dość sporych ażurów.

Szalik powstał z tej włóczki - w motku wyglądała niepozornie, ale w trakcie robienia szala moim oczom ukazywały się kolejne kolory kuleczek - czerwony, bordowy, fioletowy, chabrowy :)


Drugi szalik - w pięknych kolorach soczystej czerwieni i buraczka. Jest raczej ozdobny niż grzejący, włóczka jest ciężka, śliska i chłodna w dotyku, w dolnym brzegu ma wplecioną srebrną niteczkę. 


Ten szalik zrobiłam z włóczki flamenco


Z fantazyjnej włóczki Bouquet  w ciepłych, słonecznych kolorach zrobiłam komplecik - czapkę i mały komin. Wczoraj komplecik powędrował do Czarnej Owcy :)
 

Zrobiłam go z tej włóczki, z dwóch nitek. Z tym, że druga nitka to pomarańczowa anilana (?) z odzysku.


Zaczęłam kolejny szalik z ciekawej włóczki. Właściwie trudno to nazwać włóczką, bo to raczej tasiemka z pętelkami w górnej części. I to właśnie te pętelki się przerabia. Na razie mam jakieś pół metra szalika...


A to włóczka (tasiemka), z której go robię. Kolory szalika wyszły przekłamane. ale wiadomo - ciemno za oknem, lampa błyskowa.... :(

 

Taka zima zawitała do Szczecina - mroźna i śnieżna.

Jak mróz będzie trzymać (a wszystko na to wskazuje), to szaliczki boa mogą się okazać niewystarczające i trzeba będzie pomyśleć o jakichś konkretnych wełnianych otulaczach.

A teraz jeszcze tylko zaprezentuję mojego pierwszego skarpetkowego bałwanka ...

  ... i lecę nadrabiać blogowe zaległości - dawno mnie u Was nie było, a tyle się dzieje...