środa, 25 stycznia 2012

Butelki dekupażowe i nalewka cytrynowa

Zabierałam się do tych butelek jak - nie przymierzając - pies do jeża :) Długo stały niewykorzystane, bo nie miałam na nie pomysłu. Aż wreszcie w moje ręce wpadły odpowiednie serwetki...

I tak powstały butelki na nalewkę cytrynową i wiśniową oraz butelka uniwersalna, która została podpisana po prostu nalewka domowa.

Tak wyglądają butelki z przodu...
... a tak z tyłu.
W tle widać karafkę, w której znajduje się nalewka cytrynowa przeznaczona do leżakowania. No w końcu coś muszę wlać do tych butelek :) Wiśni jeszcze nie ma, a cytryny miałam pod ręką.

Nalewka cytrynowa powstała z przepisu znalezionego >>>tutaj<<<, nieco przeze mnie zmodyfikowanego:


NALEWKA CYTRYNOWA 


                  
składniki:                                         
  • 4 spore cytryny 
  • 0,5 l spirytusu 
  • 0,5 l wody
  • 20 dag miodu naturalnego 



Cytryny po dokładnym wyszorowaniu obrałam ze skórki i pokroiłam w plastry. Żółtą skórkę oddzieliłam od białego albedo, pokroiłam w paski i wrzuciłam do zakręcanego słoja. Następnie włożyłam plastry cytryny i ugniatając łyżką wycisnęłam z nich sok (tyle ile się dało). Miodu nie musiałam rozpuszczać, bo miałam płynny, więc po prostu wlałam go do słoja. Dolałam wodę, zamieszałam. Na koniec mieszając wlałam spirytus. Zakręciłam słój i odstawiłam go na szafę - bo u góry jest cieplej i ...nie kusi :) Po 2 tygodniach zlałam płyn znad cytryn do 2 karafek, szczelnie zamknęłam i wstawiłam do barku.

Tam po ciemku i w chłodzie nalewka powinna leżakować do lipca. Czy tyle wytrzyma? Zobaczymy :)

Na razie butelka na nalewkę jest pusta, zostanie napełniona, kiedy nalewka będzie się nadawała do degustacji


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

wtorek, 17 stycznia 2012

Dekupażowe słoiki i dwa kompleciki

Ale mi się zrymowało :)

W mojej firmie (tzn. nie w mojej osobistej, tylko w miejscu, gdzie pracuję :)) - ci wszyscy, którzy nie piją kawy "sypanej", piją rozpuszczalnego "zielonego Jacobsa". Słoików po kawie zbiera się po kilka w miesiącu. Szkoda ich wyrzucać, więc dołączają do grona tzw "przydasiów", czekając na swój wielki dzień. A kiedy ten dzień nadchodzi, zamieniają się w bardzo przydatne pojemniki kuchenne na... wszystko :)

A teraz tytułowe dwa kompleciki - zostały zrobione przeze mnie około półtora roku temu, zadomowiły się już więc dawno u swoich właścicielek.

Pierwszy komplet składa się z wieszaka kuchennego i pojemnika na herbatę. Do jego wykonania wykorzystałam lawendowe motywy.

Drugi komplet zrobiłam, jak łatwo się domyślić, dla pewnej miłośniczki koni (pozdrawiam Cię, Magda). Składa się z chustecznika i pudełka na drobiazgi.


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

środa, 4 stycznia 2012

Ufilcowałam sobie szal

A właściwie dwa :) Pierwszy w odcieniach zieleni - wyszedł mi bardzo gruby i ciepły, ale niestety trochę sztywny. Wymyśliłam sobie szal dwustronny i chyba trochę przedobrzyłam z ilością warstw czesanki. Ale to nic, i tak mi się podoba :) Noszę go spięty broszką-kwiatem.
 

Nauczona doświadczeniem, drugi szal zrobiłam dużo cieńszy, ufilcowałam go na kawałku elastycznej koronki. Różne odcienie niebieskości i chabru to wprawdzie nie moje kolory, ale szal fajnie rozjaśnia ciemnopopielaty płaszczyk, więc go noszę od czasu do czasu.


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png