wtorek, 30 października 2012

Szydełkowe czapeczki dla dzieci

Wydziergałam dwie ciepłe zabawne czapeczki "sowy". Inspiracją było zdjęcie znalezione >>> tutaj <<<.

Czapeczki zrobione w ramach projektu Czarna Owca są przeznaczone dla dzieci z Zachodniopomorskiego Hospicjum dla Dzieci. Wspólne dzierganie odbywa się w każdą środę w Piwnicy Kany w Szczecinie i potrwa do grudnia. 

Obie czapeczki są zrobione na szydełku. Turkusowa czapeczka dla dziecka ok. 3-5 lat, czerwona jest większa - na 8-10 lat.


Zrobiłam też na drutach komplecik dla dziewczynki, która nie będzie miała chęci na sowie szaleństwo i będzie wolała coś spokojniejszego. Komplecik zdobią warkocze i szydełkowe kwiatki.


Edit (31.10.2012)
Dziś po pracy, a przed spotkaniem owieczkowym wydziergałam kolejną czapeczkę, tym razem "misiową". Zdjęcia zamieszczam z kronikarskiego obowiązku :)

 

I jeszcze sprostowanie: dziś u "Owieczek" dowiedziałam się, że projekt nie kończy się w grudniu, tylko jest inicjatywą bezterminową :) 

Osoby ze Szczecina, które potrafią robić na drutach i szydełku, albo nie potrafią, a chcą się nauczyć, zapraszam w imieniu organizatorów w każdą środę o godz. 18.00 do Piwnicy Kany. 


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

piątek, 26 października 2012

Chciałam uszyć sukienkę...

... ale skończyło się na tym, że uszyłam spódniczkę. O taką :)


Kupiłam kiedyś spory kawałek drukowanej dzianiny - coś w rodzaju punto, ale trochę grubszej. Pomyślałam, że uszyję sobie z niej cieplejszą sukienkę, taką, żebym mogła pod nią założyć jakąś bluzeczkę, czy cienki sweterek - sukienkę w sam raz na jesień. 

Znalazłam w komputerze wykrój sukienki ściągnięty z jakiejś rosyjskojęzycznej strony, wydrukowałam, skleiłam, wycięłam i niewiele myśląc skroiłam materiał... Po zszyciu okazało się, że sukienka zsuwa mi się z ramion - tak duży ma dekolt. 


Muszę coś wymyślić, więc sukienka powędrowała na razie do szafy na półkę, gdzie leżakują różne rozgrzebane i niedokończone rzeczy. A ja z pozostałej części tkaniny, uszyłam sobie spódniczkę według sprawdzonego już wykroju. Półokrągły karczek na podszewce, dół układany w dwucentymetrowe zakładki rozmieszczone tylko z przodu i z tyłu, żeby dodatkowo nie poszerzać bioder... 


Do sukienki pewnie wrócę, jak wymyślę jakieś rozwiązanie dekoltu. W najgorszym razie odetnę górę i uszyję drugą spódnicę ;)


Dziś temperatura za oknem już późnojesienna, w nocy w Szczecinie podobno ma być -3 stopnie, meteorolodzy straszą nas opadami śniegu. A ja spoglądam na zdjęcia, które zrobiłam kilka dni temu w Ogrodzie Dendrologicznym w Glinnej i od razu robi mi się cieplej na duszy. Uwielbiam naszą polską złotą jesień :)




Pozdrawiam cieplutko i dziękuję, że do mnie zaglądacie :)https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

sobota, 13 października 2012

Zapraszam na moje pierwsze CANDY!

Przymierzałam się do zorganizowania candy już od jakiegoś czasu... Uznałam, że najlepszym miesiącem na rozdanie będzie listopad. W tym miesiącu przypadają moje urodziny i imieniny, a także pierwsze urodziny mojego bloga. 

Chociaż właściwie z tymi urodzinami bloga sprawa jest dyskusyjna :) Bo bloga założyłam w listopadzie, ale pisałam sobie ot tak, do szuflady, tzn. miałam wszystkie posty zaznaczone jako robocze. Dopiero w kwietniu, kiedy już się ich trochę uzbierało, odważyłam się wszystkie posty opublikować. Tak więc pewnie w kwietniu będzie okazja, żeby zorganizować kolejne candy :)

A co przygotowałam do rozdania w moim pierwszym urodzinowym candy? 

Zdecydowałam, że będzie nagroda główna i dwie nagrody pocieszenia, a to oznacza, że spośród osób, które się zgłoszą do zabawy, wybiorę trzy uczestniczki.

Pierwsza wybrana osoba otrzyma torebkę, którą uszyłam z czarnego filcu technicznego. Torebka ma drewniane rączki, podszewkę z kieszonkami, zapięcie na magnes i aplikację wykonaną z ufilcowanych przeze mnie kwiatów.



Druga osoba otrzyma bransoletkę i kolczyki wykonane z koralowca. Wszystkie elementy w kolorze srebrnym są metalowe - to nie jest srebro!

 


Trzecia osoba otrzyma notes, do którego uszyłam okładkę ozdobioną dużym kwiatem z organzy. Notes jest wielkości połowy małego zeszytu (tak mniej więcej), ma około 100 gładkich kartek, jest zawiązywany na kokardkę z satynowej tasiemki.

  

A teraz warunki zabawy:
  • Candy jest przeznaczone dla osób, które posiadają bloga i publikują posty w miarę regularnie;
  • Aby wziąć udział w rozdaniu należy w komentarzu pod tym postem wyrazić chęć wzięcia udziału w zabawie;
  • Na swoim blogu, w dowolnym miejscy należy umieścić poniższy baner podlinkowany do tego posta - będę sprawdzać ;)

Będzie mi bardzo miło, jeśli zechcesz obserwować mojego bloga, ale nie jest to warunek konieczny!

Zapisy trwają do dnia 27 listopada, do północy. Wyniki ogłoszę 28 listopada.

Zapraszam do zabawy :)

 
 
Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png

poniedziałek, 8 października 2012

Szalik boa na drutach

Odwiedzając blogi dziergających dziewczyn, podziwiam kominy, szale i przepiękne chusty, które powstają ot tak, wydawałoby się od niechcenia, jakby mimochodem... Widać już, że mamy jesień, przyszła pora na ocieplacze, w które można się malowniczo owinąć :)

Wieki całe nie robiłam na drutach, ale kiedy przypadkiem gdzieś na dnie szuflady odnalazłam kilka par zapomnianych drutów - postanowiłam "coś" udziergać. Wymyśliłam sobie lekki szalik - w sam raz na drutowy debiut po latach :)

Od ilości włóczek, które znalazłam w sklepach można dostać oczopląsu, wybór jest przeogromny! Nie miałam pojęcia, że istnieją takie włóczki jak ta, z której zrobiłam sobie szalik boa.

A oto on - leciutki, delikatny, w sam raz na pierwsze jesienne chłody.


Włóczka, z której powstał to Frilly Coats Schachenmayr, na szalik wystarcza 1 motek. Jak dziergać z takiej włóczki podglądałam  >>>tutaj<<<



Ponieważ plastikowe druty okazały się zbyt śliskie i robótka ciągle mi z nich uciekała (a szalik robi się tylko z 6 oczek),  postanowiłam zrobić go na ołówkach ;) Tak, tak, na zwykłych zatemperowanych ołówkach, które okazały się wystarczająco tępe, żeby utrzymać robótkę na drucie (tzn. na ołówku) :)))


Po około dwóch godzinach szalik był gotowy :)


Oczywiście moje włóczkowe zakupy to "trochę" więcej niż jeden motek, kupiłam kilka różnych rodzajów włóczek, z których mam zamiar niedługo coś wydłubać.
 
Jeszcze tylko pokażę kawałek jesieni na moim parapecie...


... i uporządkowane wreszcie szmatki patchworkowe, które za chwilę ułożę na półce :) Ciekawe jak długo uda mi się zachować porządek ?


Osoby, które czekają na candy proszę o jeszcze trochę cierpliwości...

Wszystkich odwiedzających serdecznie pozdrawiam :)


Pozdrawiam serdecznie
https://4.bp.blogspot.com/-mhVo2C9X9RI/WV6V22hrNMI/AAAAAAAAHn4/Kqut37_yuFsIf8Y_3QyGSbP05YtUDMB2wCKgBGAs/s1600/sygnaturka1.png