środa, 30 listopada 2011

Powrót do fimo?

Moja przygoda z fimo zaczęła się prawie 6 lat temu. Przypadkiem trafiłam w internecie na zdjęcie pięknych kolorowych korali. Okazało się, że są zrobione z glinki polimerowej, takiej szlachetnej odmiany modeliny.

Kupiłam sobie parę kostek fimo i zaczęłam eksperymentować. Najbardziej spodobała mi się technika millefiori, czyli robienie kiełbasek ze wzorkiem, które tnie się na plasterki, a następnie formuje się z nich korale.

Większość biżuterii, która powstała w tamtym okresie, powędrowała do swoich "nosicielek". Zachowało się trochę zdjęć, zamieszczam je więc tutaj, dla pamięci :)
 

Dlaczego piszę o koralikach z fimo? Otóż kupiłam ostatnio okazyjnie na eBayu parę podstawowych kolorów fimo w dużych kostkach (po 350g). I mam zamiar wrócić do lepienia. Nie wiem, czy jeszcze pamiętam, jak to się robi, ale spróbuję :)

wtorek, 22 listopada 2011

Kwiatowo mi...

Filcuję sobie kwiaty :) Nie wiem, do czego je wykorzystam, może po prostu przyszyję zapięcia i zrobię broszki? Do grubego swetra będą pasowały, albo do płaszcza? A może do torebki? Zobaczymy.

Na razie cieszy mnie sam proces filcowania, dobieranie kolorów, układanie czesanki i ten zaskakujący efekt końcowy, kiedy rozwijam ręcznik i folię bąbelkową. Sprawia mi to niesamowitą frajdę :)

Poszczególne elementy kwiatów pozszywałam muliną, ale dowiedziałam się, że jest to traktowane jako błąd w sztuce. Podobno powinnam wszystkie elementy kwiatka połączyć na sucho igiełką? Na razie idę na łatwiznę, ale może powinnam polubić filcowanie na sucho?

piątek, 18 listopada 2011

Bombki w technice decoupage

Z myślą o zbliżającym się Bożym Narodzeniu, zaczęłam robić bombki. Bazą są kule styropianowe o średnicy 8, 10 i 12cm. Ozdobione dekupażowo zostaną wysłane do członków mojej rodziny, znajomych i przyjaciół zamiast kartek świątecznych. 


Bardzo podoba mi się ten motyw ostrokrzewu, szkoda, że kupiłam tylko 4 takie serwetki...

Na każdej bombce znajdą się spersonalizowane życzenia :) 
Te bombki zrobiłam jako pierwsze, bo czeka je najdłuższa podróż - polecą do Kanady

poniedziałek, 14 listopada 2011

Moje pierwsze filcowanie

W październiku uczestniczyłam w warsztatach filcowania zorganizowanych w Dziedzicach. Krótka fotorelacja znajduje się >>>tutaj<<<.

To był mój pierwszy kontakt z czesanką. Przyznam, że filcowanie na mokro jest dla mnie ciekawsze niż kłucie wełny igiełkami :) Na warsztatach zrobiłam kwiat z łodygą. Wyszedł ogromny i gruby, bo nie mając pojęcia jak czesanka się skurczy, pracowicie dokładałam kolejne jej warstwy... Pani prowadząca warsztaty nie ingerowała, dając nam możliwość "własnoręcznego" sprawdzenia właściwości wełny.


w ferworze "walki"...
... już za chwileczkę ...

...i oto jest - mój pierwszy flicowy kwiat wykonany pod okiem instruktorki

Spodobało mi się bardzo :) Oczywiście zaraz kupiłam sobie w sklepie internetowym kilka podstawowych kolorów wełny. Na poczcie nabyłam zestaw "bezpieczna paczka", zawierający folię bąbelkową... i tak powstały moje pierwsze samodzielnie wykonane kwiatki umieszczone na na dredzie.

Można go nosić zaplątany wokół szyi jako naszyjnik albo przewiązać w pasie

środa, 9 listopada 2011

Wszyscy mają blogi, mam i ja...

Wreszcie uległam presji otoczenia (jak to, nie prowadzisz bloga???), no i też mam swój :) Nie mam pojęcia o prowadzeniu bloga, o obowiązujących zasadach i regułach. Nie wiem, czy ktokolwiek tu będzie zaglądał - zobaczymy... 

Na razie traktuję to miejsce jak dziennik, który pozwoli mi zarchiwizować moje rękodzieła i w pewien sposób udokumentować ich powstanie. Najczęściej bowiem moje prace trafiają do rodziny i znajomych, sama sobie zostawiam pojedyncze rzeczy.

Witaj mój blogu, no to zaczynamy :)

Kilka dni temu obchodziliśmy Halloween. Zrobiłam taki oto lampion z dyni :)